Wpisy użytkownika Damon⭐ z dnia 27 października 2015

Liczba wpisów: 1

tinistasdieguistas
 
7:30
Cóż... Czas zacząć kolejny dzień, nie zważając na ból i cierpienie. - pomyślałam, mimo wszystko, z uśmiechem. Ubrałam czarny top, ramoneskę, skórzane spodnie i czarne półbuty "depeszki". Założyłam bransoletkę ze swoimi inicjałami, przewiesiłam białą torbę przez ramię i wyszłam z pokoju. Weszłam do kuchni na dole domu.
- Hej Młoda!
- Hej! Jestem starsza od Ciebie, Justin.
- Dobra. Mama zrobiła śniadanie, ale wyszła rano. - powiedział mój brat.
- Nic nowego. - prychnęłam. - Jedziesz ze mną?
- Siostrzyczko, przecież nie mam życia towarzyskiego...
- To była Tylko propozycja. Nie to nie.
- Spoko. Jadę. Wiesz, że Cię kocham Mała? Zawsze będę przy Tobie.
- Ty! Chcesz, żebym się rozkleiła?! Ale dziękuję. Też Cię kocham Justin. - powiedziałam i wyższy o głowę chłopak przytulił mnie. Trwaliśmy tak chwilę dopóki nie zadzwonił telefon.
- Kto znowu? Mama?! Zapomnij. - powiedziałam. Podeszłam do drzwi i wzięłam z wieszaka z napisem: Alohomora, kluczyki do swojej BMW.
- Idziesz?
- Oso, ja pędzę.
Wziął swój plecak i gdy wychodził z domu pstryknął mnie w nos. Nie pozostałam mu dłużna. Trzasnęłam go ręką.
- Ej! - krzyknął zadowolony.
- Co tam braciszku?
Zamknęłam dom i udałam się do auta. Jakim cudem Justin tam siedzi?
- O Ty! Ukradłeś mi kluczyki. Jak? -
usiadłam za kierownicą - Oddaj. Proszę. Bo się spóźnimy!
- Proszę. - podał mi klucze, odpaliłam.
- Czym zaczynasz? Ja niestety matematyką. - spytałam.
- Ja również. Kończę o 15 : 00, przyjadę z Axelem. Posiedzi u mnie z godzinę, a potem jestem cały Twój, kochanie.
- Oooo. Uroczy jesteś. - pokazałam mu język.
- Wiesz co? Wiem, że Ci ciężko, że mama nas przeprowadziła do tej dziury Mystic Falls i że nie jest tak jak dawniej, ale daj jej szansę. Ja też spróbuję, pomimo, że wiem, że zrobiła to TYLKO dla siebie. Okej?
- Się zobaczy. Dobra, wysiadamy.
Zaparkowałam pod liceum. Boże, dziura to mało powiedziane... Chociaż może tu znajdę koleżanki, bo jakoś w większym mieście jakoś mnie się to nie udawało. Wyszliśmy z auta i udaliśmy się do drzwi.
- Pierwszy dzień, boisz się? - złapał mnie za rękę.
- Bardzo. - ścisnęłam jego rękę mocniej i wtuliłam się w niego, zaczęłam płakać.
- Nie rób mi tego. Nie dość, że wyglądamy jak para, to jeszcze pomyślą, że jestem beksa. Podnieś się, jak zawsze to robisz na treningu, gdy Cię ktoś znokautuje. Proszę, jesteś najsilniejszą dziewczyną jaką znam i niech to się nie zmienia.
Złapał moją twarz w dłonie i pocałował mnie w głowę. Uśmiechnęłam się i szepnęłam mu do ucha:
- Kocham Cię, cieszę się, że jesteś moim bratem i przyjacielem. Kto pierwszy pod łazienką na 1 piętrze?
Odepchnęłam go i pobiegłam na górę. Przebijałam się przez młodzież, gdy w końcu stanęłam przed drzwiami męskiej. Oparłam się i czekałam. Nagle otworzyły się, a ja wpadłam do środka, mimo to nie gruchnęłam na ziemię. Oparłam się o czyjś silny tors. Wystraszona i zawstydzona stanęłam normalnie i odwróciłam się do wybawcy.
- Jezu! - krzyknęłam.
- Co się stało Piękna? Aż tak źle wyglądam? - uśmiechnął się zalotnie.
- Nie, w życiu. Jestem...
- Camilla Depp. Miło mi. Jestem Damon. Damon Salvatore. - wziął moją dłoń i złożył na niej pocałunek. Wyglądał świetnie. Czarne włosy, szare oczy, czarny T-shirt opinający się na jego mięśniach, ramoneska i czarne buty, które wyglądały jak luźniejsza wersja glanów. Uuuu... Ciekawie zaczyna się ten dzień.
- Nowa?
- Tak. A Ty? Stary? - zaśmiał się.
- W pewnym sensie tak, ale nie chodzę do szkoły, przyprowadziłem brata: Stefana. Uważaj na niego, jest bardzo miły - szepnął mi do ucha. Ciepła fala oddechu z jego ust sprawiła, że zamarłam.
- Do zobaczenia. - puścił oczko i wyszedł.
Stałam jak wryta. Damon, cóż za mroczne imię. Wyszłam z łazienki.
- Camilla! W męskiej? Ty? No wiesz. Mogę wiedzieć co robiłaś w kiblu dla chłopców?! - powiedział oburzony.
- Justin. Skoro już jesteś. Wygrałam, a o tym wydarzeniu porozmawiamy w domu. Dobrze?
- Niech Ci będzie. Ale to był wypadek czy szukał ktoś guza?
- Wypadek. Nikt nie szuka guza. Spokojnie. Na matmę nieuku! Cmoknęłam go w nos i odeszłam zadowolona. Weszłam do sali matematycznej i usiadłam na krześle ze stolikiem. Rozejrzałam się po klasie. Kilka dziewczyn patrzyło na mnie z pogardą, zaś chłopcy gwizdali i nie szczędzili sprośnych żartów pod moim adresem. Znalazły się też komentarze typu: Bardzo ładna, miejmy nadzieję, że jest również głupiutka.
- Żebyście się nie zdziwili. - pomyślałam. Nagle wszedł do klasy nauczyciel z jakimś chłopakiem.
- Witam. To nasz drugi nowy uczeń. Pierwszy już siedzi i jest to Camilla Depp, drugi zaś stoi tuż za mną. Odszedł odsłaniając chłopaka.
- Oto Stefan Salvatore. Siadaj.
Wybuchnęłam śmiechem. No proszę. Śmietanka towarzyska, bracia Salvatorowie. Nowy usiadł obok mnie, cały czas się na mnie patrzył i uśmiechał. Pięknie. Nie dość, że już na lekcji matematyki zostałam okrzyknięta kujonem, co mi schlebia, to poznałam już dwóch nieziemskich chłopców. Podoba mi się w tej dziurze. O godzinie 14:15 skończyłam lekcję, więc w skowronkach udałam się na parking. Wyciągnęłam kluczyki, lecz jak to bywa wypadły mi z ręki. Podniosłam je i wyprostowałam się, nagle poczułam rękę na łopatce, która chwilę później dotykała mojego policzka. Odwróciłam się napięcie. Boże, to Damon.
- Hej Aniele. Choć w tych ciuchach wyglądasz jak przepiękna diablica.
- Hej. Jak Ty, jak Ty tak szybko się tu znalazłeś?
- Dużo ćwiczę. Jak tam 1 dzień w szkole?
- Dobrze. Poprawiłeś mi humor z samego rana, później dziewczyny coś tam o mnie gadały i patrzyły na mnie z pogardą, a chłopcy walili jakimiś niezbyt miłymi komentarzami. A takto ok. A mogę wiedzieć czemu Cię to interesuje? - pomimo, że od patrzenia na jego ciało i samą twarz rozpływałam się przyjęłam pozycję bojową.
- Och. Dziewczynka się denerewuje. No ładnie. Zobaczymy co da się zrobić z chłopcami i dziewczynami, interesuję się Tobą, bo mi zaimponowałaś, a rzadko to się zdarza.
- No okej. - nagle usłyszałam dźwięk powiadomienia w telefonie. Wyjęłam więc swoją Z3 i sprawdziłam kto to. Mama... W takiej miłej chwili. Co znowu?
"Cami. Pamiętaj, zaproś kilku znajomych na skromnego grilla. Jest już jutro, godz. 17:30. Pozdrawiam i całuję." Moja mina zrzedła.
- Co tam? Co się stało?
- Mamuśka. Mam prośbę.
- Słucham?
- Niech Ci się to nie wyda dziwne, ale... Czy przyjdziesz do mnie jutro na grilla z powodu mojej przeprowadzki do tego miasteczka?
- Imprezka? Okej. Może być ciekawie, o której?
- 17:30.
- Mam coś przynieść? I mam przyprowadzić brata?
- Jak chcesz. To już Twoja sprawa, ja mam tylko zaprosić znajomych, tyle, że niestety nie mam nikogo. Chociaż nie. Wróć. Mogę powiedzieć, że jesteś moim znajomym?
- Jasne. Mi to pasuje. To co? Do jutra. Do zobaczenia Śliczna. - znowu złapał moją dłoń, zgiął się i złożył na niej ciepły pocałunek.
- Do zobaczenia. - powiedziałam zdziwiona. Odszedł, a ja nadal stałam jak słup soli. W końcu się ruszyłam i otworzyłam drzwi. Usiadłam za kierownicą i odpaliłam. Pojechałam do domu, gdzie zaczęłam przygotowywać dom na przybycie gości. Od 15 : 00 do 18 : 00 układałam jakieś wiązanki kwiatowe, wyciągnęłam grilla z altanki, przygotowałam ciasto z malinami oraz tiramisu, zaczęłam sprzątać dom, oczywiście nie ruszając swojego pokoju i Justina. Przebrałam się w spodenki od piżamy i koszulkę na ramiączkach. Usiadłam na swoim łóżku przedtem włączając głośno Depeche Mode. W końcu wyszedł Axel. Wybiegłam z pokoju do Justina. Zapukałam.
- Wejść. - rozległ się głos.
- Hej Młody. Przyszłam się wytłumaczyć i pogadać z przyjacielem.
- Siadaj. - wskazał na fotel, zaś on przysunął krzesło i usiadł na nim.
- Przesłuchanie?! - zachichotałam.
- Co robiłaś w tym kiblu?
- Wyda Ci się to głupie wytłumaczenie, ale gdy dobiegłam do łazienki oparłam się o drzwi, no i pewien chłopak otworzył je i upadłam na niego. Chwilkę pogadaliśmy i tyle. Nie bój się. To Ty jesteś moim jedynym chłopakiem.
Pociągnęłam go za bluzę na łóżko i zaczęła się bitwa na poduszki i łaskotki. Niestety wygrał. Zdyszany powiedział:
- Cam. Martwię się o Ciebie. Jesteś świetną dziewczyną, mądrą, ładną i miłą. Nie chcę, żebyś się stoczyła.
- Jus. Nic się nie stanie. Ja też się o Ciebie martwię. To co? Wytłumaczenie przyjęte?
- Jasne siostra.
- Zaprosiłeś znajomych?
- Tak. Axela, jego paczkę i kilka dziewczyn. A Ty?
- No proszę. Już tyle znajomych, ja nie na bogato. Zaprosiłam tego chłopaka, na którego upadłam i może przyprowadzi swojego brata. Na więcej nie licz.
- Powiedz, że to nie Salvatorowie.
- Tak to oni.
- Nie spotykaj się z nimi. A zwłaszcza z Damonem.
- No właśnie na niego wpadłam. Dobra. Pogadamy jutro, bo mama przyszła, więc wiesz. Idę się myć, dobranoc.
***************************************************************************
Jak tam? Podobał się? Nie za długi? Jest sens pisać dalej? Uważam, że ten rozdział nie jest słaby, ale nie wiem jak tam Wasze uczucia.
HzydFzhs6k.png

~ Damonowa ❤
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›