Wpisy użytkownika Damon⭐ z dnia 12 listopada 2015

Liczba wpisów: 1

tinistasdieguistas
 
Hej.
Dzisiaj rozdział nie będzie porywający! :) Jest to rozdział przejściowy, pomiędzy rozdziałem 2 a 4. Miłego czytania!
*******************************************************
Zobaczyłam... Zobaczyłam Stefana Salvatore. Był wściekły, roztrzepany, gdyby to jeszcze było możliwe, z uszu, ust i nosa unosiłaby się gorąca para.
- Braciszku. Do domu! Już! - powiedział czarnowłosy.
- Chcę się zabawić. - zakpił blondyn.
- Zapomnij. Ona Cię nie wpuści. Idziemy.
Damon był zdenerwowany, widać było, że po powrocie do domu rozniesie brata za to przedstawienie. Odwrócił się w moją stronę, ujął moją twarz i pocałował mnie czule w czoło. Szepnął:
- Przepraszam.
Po chwili nie było obojga. Stałam jak wryta. Nagle usłyszałam trzask rozbijanej zastawy.
- Co do cholery?! - krzyknęłam.
Przybiegł Justin, pociągnął mnie za rękę i pobiegliśmy do ogrodu. Zobaczyłam rozbawionych nastolatków. Jasne, przecież nie przypilnowałam Jus'a.
- Koniec grilla. - krzyknęłam. Wszyscy zwrócili oczy na mnie. Uciszyli się.
- Koniec zabawy. Jutro trzeba iść do szkoły, a moja siostra musi jutro rano wstać, aby iść pobiegać, a o godz. 17.00 ma trening. Dziękujemy za przybycie. Cieszymy się, że poznaliśmy tylu wspaniałych ludzi, ale czwartek to niezbyt odpowiedni dzień na takie spotkania. Przepraszamy. Ah! Zapomniałbym. Dziękujemy za upominki. - Justin był rozwścieczony, czułam to całą sobą, ale gdy to mówił wydawał się bardzo spokojny. Po 15 minutach wszyscy opuścili nasz dom. Wraz z bratem posprzątaliśmy brudy po gościach i w złych humorach, udaliśmy się na górę do pokoi. Gdy wchodziłam do pokoju Justin szepnął:
- Czy Ty z nim... No wiesz?
- Nie wiem. Chyba tak. - odpowiedziałam.
- Jest inny niż Ci się wydaje.
- Wiem o jego sekrecie. Gdy stwierdzę, że jestem zagrożona na pewno zaradzisz, ale daj mi żyć, on daje mi nadzieję, nadzieję na lepsze jutro.
- Camilla. Jeśli coś Ci zrobi, nie daruję mu tego. Mam tylko Ciebie, nie pozwolę, aby stała Ci się krzywda. Ale sądzę, że to jego brat jest dla Ciebie bardziej niebezpieczny. - mówił to drżącym głosem.
- Justin, kocham Cię... Wiem, że chcesz dla mnie jak najlepiej, a ja dla Ciebie. Również bym sobie nie wybaczyła tego, gdyby coś Ci się stało, dlatego, mimo wszystko, musimy się wspierać. Nie ważne czy mury będą się walić, czy palić. My to przetrwamy.
Podeszłam do niego i przytuliłam go. Zachlipał. Delikatnie się od niego odepchnęłam i wytarłam mu jedyną łzę, która postanowiła wydrzeć się z oczu. Uśmiechnął się.
- Jesteś skarbem. Niech chłop sobie uświadomi, że nie jesteś zabawką.
- Dziękuję. Ale mówisz tak, jakby coś miało się stać. - wystawiłam mu język.
- Dobra. Trzeba schować się przed mamą. Będzie miała nauczkę. Aha. Twoje upominki są na łóżku. Posegregowałem je.
- Dzięki. Zamknij pokój.
Weszłam do swojego świata. Po zamknięciu drzwi, podeszłam do wieży, włączyłam Depeche Mode i udałam się do łazienki. Umyłam się po raz trzeci dzisiaj, wyszczotkowałam zęby i opatuliłam się ręcznikiem. Wyłączyłam muzykę i położyłam się w nim na łóżku. Po chwili stwierdziłam, że na dzisiaj mam dość, więc wyjęłam z komody przydużą koszulę po tacie z naklejoną BMW i8. Koszulka była wytarta, ale wiązało się z nią tyle wspomnień. Z półki nad łóżkiem wzięłam książkę, pt. Hopeless. Usadowiłam się wygodnie, klasnęłam w dłonie i światło się przyciemniło. Zaczęłam czytać, ale niedługo potem moje oczy zaczęły mi oznajmiać, że czas spać. Odłożyłam lekturę na biurko, zaś z niego wzięłam telefon i ustawiłam budzik na 7.00. Weszłam pod kołdrę, poprawiłam jaśki i ułożyłam się do spania. Obudziłam się w nocy przez szelesty. Popatrzyłam na zegarek: 23:40. Światło było zapalone, więc nie miałam się czego bać. Odwróciłam się z lewego na prawy bok, a tam Damon.
- Jeju. Co Ty tutaj? - wykrztusiłam.
- Shhh. Śpij. Chciałem powiedzieć Dobranoc. - zaczął wstawać.
- Zostań, proszę. - powiedziałam. Chwilkę później leżał na łóżku na dobre. Był ubrany w ramoneskę, czarny T-shirt, skórzane spodnie i te jego glany. Patrzył na mnie z troską.
- Kochanie. Śpij. Jutro na bieganie.
- Faktycznie. Dobranoc.
Znalazłam jeszcze na tyle sił, aby się podnieść, pocałowałam go w skroń i wtuliłam się w niego. Ciężko oddychał.
* Następnego ranka
Obudziłam się, gdy zadzwonił budzik. Leżałam sama... Szkoda, przyśniło mi się to tylko. Moja mina zrzedła, byłam smutna. To był jednak cudowny sen. Udałam się w stronę łazienki, ale gdy pociągnęłam za klamkę, okazało się, że drzwi są zamknięte.
- Justin! Do swojej łazienki!
Po chwili przede mną stał ten bad boy w ręczniku.
c8e061df00099c534fb93e9c.gif

- Och. - czułam, że czerwienieję.
- Przepraszam. Skoro miałaś wstać na bieganie, pomyślałem, aby dotrzymać Ci towarzystwa. Co Ty na to?
- Dziękuję. Zadam Ci pytanie. Czy mi się to wszystko śni? Czy śnisz mi się Ty, Ty, który jesteś wampirem, Ty, który w ciągu dwóch dni trzyma mnie za całe moje serce i czy śnisz mi się Ty, który spał dziś ze mną, Ty który powiedział do mnie kochanie, i Ty, który teraz stoi przede mną w ręczniku.
- Tak Skarbie. To ja. I nic Ci się nie śni. Ale spokojnie, mam tak samo.
Zasmucił się.
- Co tam?
- Martwię się bratem.
- Chodź. Opowiesz mi co się dzieje.
Usiedliśmy na łóżku.
- Chyba z biegania nici, co? - zapytał.
- Mów.
- Zaczęło się od tego, że oboje byliśmy zakochani w jednej kobiecie: Katherine. Bawiła się mną, zaś Stefana kochała. Byłem zazdrosny, bo przez nią stałem się wampirem, szukałem jej przez 145 lat, a ona żyła na wolności wiedząc, że robię wszystko, aby ją znaleźć. Olała mnie. Pewnego dnia wróciliśmy do Mystic Falls. I znów zakochaliśmy się w tej samej kobiecie: Elenie. Była sobowtórem Kath. Nic dziwnego, że oboje mieliśmy do niej słabość. Wybrała Stefana. Mimo ich cudownego związku, szczęście nie mogło trwać wiecznie. To do mnie coś zaczęła czuć, od Stefana się zaczęła oddalać, aż w końcu przyszedł mrok. Klaus - hybryda - wampiro~wilkołak, zabił Elenę. Pomimo naszego planu, umarła. Ubolewam nad tym do dzisiaj, ale żyję dalej, jest mi ciężko, ale mój brat nie może mi wybaczyć tego, że kochała również mnie i, że to za mnie umarła. Ale pominął jeden szczegół, a nawet może dwa. Kochała nas oboje, poza tym umarła, żeby chronić swoich bliskich, Stefana również, nie Tylko mnie. Ma mi też za złe, że troszkę wcześniej ugryzłem ją, że nie był to on. Ja żywiłem do niego urazę w sprawie Katherine przez 146 lat. Ja mam czas. W końcu ochłonie i zrozumie. Mamy tylko siebie... Nie wiem jak mam z nim rozmawiać, ale dopóki nie zrozumie jesteś zagrożona.
- Wiesz co? Przepraszam, za to co teraz powiem. Oboje jesteście świetnymi chłopakami, nie dziwię się, że Elena oddała za Was życie.
- Taaak... Może... Na którą masz lekcje?
- 10.00.
- Przyjadę po Ciebie o 9:50. Dobrze?
- Okej. Idziesz już?
Popatrzyłam na zegar elektroniczny, który wisiał naprzeciwko mojego łóżka.
- Dopiero 8:10.
- Wiem. Nie wracam teraz do domu, pojeżdżę sobie autem. Dawno nie driftowałem, a po pewnym czasie pyrkania po mieście auto się zbuntuje. Poza tym muszę coś zjeść.- puścił mi oczko.
- Dobrze, idź.
Damon wstał i podszedł do szafy. Wyjął z niej wczorajsze ubranie i poprosił:
- Idź do łazienki. Umyj się, ja się ubiorę.
- Dobrze.
Weszłam do łazienki, wcześniej łapiąc z szafy bieliznę, granatowy kombinezon i srebrne szpilki. Wzięłam prysznic, wytarłam się, umyłam zęby i ubrałam się. Po wyjściu z toalety zorientowałam się, że okno jest otwarte.
- A ten co? Drzwi go nie obowiązują?! – zachichotałam.
- Miejmy nadzieję, że Stefie będzie dzisiaj w dobrym humorze. – pomyślałam po chwili. Wyszłam z pokoju biorąc tylko torebkę. Poszłam do Justina zapytać się, gdzie mieszkają Salvatorowie. Całe szczęście, że był zaspany, bo w życiu by mi nie powiedział. Udałam się potem do garażu, skąd wyjechałam swoją BMW. Dzięki Jus’owi pojechałam pod Pensjonat Salvatore’ów. Zaparkowałam na podjeździe i podeszłam do drzwi. Zapukałam. Cisza… Czynność powtórzyłam 3 razy. Głucho…
- No nic. Wchodzę. – powiedziałam głośno.
*******************************************************
I jak? Podobało się?
~ Damonowa ❤
  • awatar gość: Świetny jest ten rozdział! Czekam na kolejny! :)
  • awatar ♥† My Last Dance †♥: Jejku! Jaki HOT rozdział ♥ I to zdjęcie z ręcznikiem *-* Naprawdę świetnie piszesz kochana ♥
  • awatar It's not the end ♥: Jejku! Świetnie piszesz kochana ♥ Nie mogę się doczekać kolejnego! Mam nadzieję, że długo to nie potrwa :D Akcja z ręcznikiem najlepsza! Też bym się czerwieniła *-* Damon taki HOT ♥♥♥ A to na łóżku takie romantyczne "kochanie śpij" ♥ Jejku :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›