Wpisy użytkownika Damon⭐ z dnia 19 listopada 2015

Liczba wpisów: 1

tinistasdieguistas
 
No to mamy 4 rozdział... Jest długi, ale sądzę, że ciekawy. :) Czekam na komentarze! :*
*******************************************************
Otworzyłam drzwi, które wydały z siebie krzyk. Naprzeciwko wejścia był salon.
- Ale pięknie. Cudowne obrazy, dywany. Jak we dworze. – powiedziałam. Podeszłam do schodów, które były w prawą stronę od drzwi. Nagle usłyszałam szelesty.
- Stefan. Wiem, że tu jesteś. Chodź, pogadamy. Nie wystraszysz mnie tym swoim lataniem po domu. – powiedziałam. Usiadłam w salonie na kanapie, naprzeciwko kominka. Chwilę później dołączył się krwiopijca – brat Damona. Odwróciłam wzrok w lewą stronę, patrzyłam na niego. Dyszał, był bardzo zdenerwowany.
- Czego tu? – warknął.
- Chciałam pogadać.
- O czym? Wiesz, że mogę Ci zrobić krzywdę?
- Dobra, skończ. Jesteś wampirem tak jak i Twój brat. Rozumiem to. Faktycznie, ta informacja mną wstrząsnęła, ale cieszę się, że jest coś ciekawego w tej dziurze.
Chłopak się zaśmiał. Dotknęłam jego dłoni. Spojrzał na mnie zdziwiony i zapytał:
- O co Ci chodzi? Przecież… Wow…
- Pogadamy? Tak na spokojnie? – spytałam.
- Spróbujemy od początku. – rzekł ubawiony.
- Tak, właśnie.
Gładziłam kciukiem jego dłoń.
-  Damon mnie zabije, jak się o tym dowie. – pomyślałam.
- Przyszłam Cię zapytać, a raczej poznać Twoje odczucia, emocje, jakie się tam w Tobie kotłoszą. Chodzi o Kath i Elenę. – powiedziałam, a Stefan się wzdrygnął.
- Nie będę o tym z Tobą gadał. – syknął.
- A z kim, w takim bądź razie?!?! Ile czasu masz zamiar ranić swojego brata? A ile czasu chcesz ranić samego siebie? Jestem obiektywna. Chcę wysłuchać Ciebie, Damon już się zwierzył.
- Czemu chcesz mi pomóc? – zapytał zdziwiony.
- Wiesz… Ciężko powiedzieć, ale staliście się częścią mojego życia. Jesteście urozmaiceniem tej dziury, chcę mieć również z Wami przyjacielskie stosunki.  Poza tym ja przeprowadziłam się z kaprysu matki, która rozwiodła się z moim tatą tak o. Jestem sama z bratem, jesteśmy dla siebie oparciem. Wy też powinniście żyć w takiej komitywie. To ułatwia sprawę. – puściłam do niego oczko. Uśmiechnął się.
- Zaufam Ci, skoro mój podejrzliwy do ludzi brat, powierzył Ci, dosłownie, swoje życie. Co chcesz wiedzieć?
- Dlaczego zmarła Elena? Gdzie jest wina, u kogo? Jak się z tym masz? Jak to znosisz, a jak Damon? I ostatnie pytanie: Czemu jesteś na niego obrażony? Aha… Tylko szybko, bo drugi krwiopijca Salvatore chce mnie zawieźć spod domu do szkoły.
Stefan obnażył swoje białe zęby.
- Dobrze… Ale pamiętaj. Skoro Ci o tym mówię, mam nadzieję, że zostaniemy przyjaciółmi i nasze wspólne tajemnice nie wyjdą przez Ciebie. Oczywiście Damon, Ja i Ty to taki krąg, poza który tajemnice nie mają prawa wyjść. Zgoda?
- Zgoda.
- No to od początku. Elena zmarła głównie przeze mnie i braciszka. Gdybyśmy nie pojawili się w jej życiu, Damon i ja nie zakochalibyśmy się w niej, a ona w nas. Czarny by dla niej nie ryzykował, ja dla niego, a Elena dla nas i swoich bliskich. Wina jest we mnie, bo zostałem przekonany przez nią, abym ratował jej przyjaciela, nie ją. Jak się z tym mam? To była moja dziewczyna, dla której mogłem zrobić wszystko, więc źle. Znoszę to kijowo. Idzie mi wręcz tragicznie. Odżywiam się ludźmi! A Elena nigdy mi tego nie pozwoliła robić! Nie radzę sobie. Nie mam z kim pogadać, pośmiać się, powygłupiać… Damon znalazł Ciebie, powinnaś go, przepraszam za to określenie, zadowolić. Ale w dobrym znaczeniu. Boże… Przepraszam. Nie wiem co gadam. Nie jestem na niego obrażony. Jego zachowanie ciężko odczytać i dobrze zrozumieć. Chcę z nim rozmawiać, kłócić się jak dawniej, ale ręki nie wystawię. W sumie to przez niego znaleźliśmy się w tym Mystic Falls. – puścił mi oczko.
- Jej… A jeszcze się zapytam… Dlaczego chciałeś, no wiesz? Tamto przedstawienie wczoraj…
- Byłem zły, że Damon już znalazł pomysł na życie. Myślałem, że jesteś jego nową zdobyczą, zabawką. Ale po tym, jak zobaczyłem ten naszyjnik na Twojej szyi, to z jaką furią nie pozwolił mi wejść. Nawet to, że był z Tobą od wieczora do rana. To mi dało do myślenia. Przepraszam.
- Nic się nie stało. Bardzo Ci dziękuję za te ploteczki, teraz lecę do domu, żeby się czarnuch nie zorientował, że wyszłam z domu, a tym bardziej do Ciebie. Zobaczymy co da się zrobić. – uśmiechnęłam się zalotnie i wstałam. Chciałam wyjść, ale pomyślałam o tym, aby tego Stefana trochę rozweselić. Zgięłam się i pocałowałam go czule w policzek, po czym szepnęłam:
- Drogi Stefanie. Jesteście jak dzieci. Ale zaczynam czuć, że bez Was moje życie, nawet tak abstrakcyjne, nie miało by sensu bytu. Dziękuję.
Zdziwiony podniósł się z kanapy, jego policzki były różowiutkie.
- Odprowadzę Cię.
Podeszliśmy do drzwi, otworzył mi, zaś ja wychodząc powiedziałam:
- Idź się spakuj do szkoły. Pogadamy o tej chorej sytuacji w szkole. Bay, buźki.
I wybiegłam, aby jak najszybciej znaleźć się w domu.  15 minut później siedziałam w salonie i czekałam na czarnego księcia.
- Co jest ze mną? Niedostępny kamień, odludek i taka sytuacja? Ja (?!) zakochałam się w zabójcy… Mimo to nie brzydzę się go, chcę, aby taki był, nie mogę sobie wyobrazić jakby mógł wyglądać jako potulny chłopak. Nie! Wróć… Mężczyzna…
Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi.
- Camilla. Chodź. – usłyszałam głos Damona.
- Już…
Zamknęłam dom i wsiedliśmy do auta. Jechaliśmy w ciszy, jakby nic się nie wydarzyło wczoraj ani dzisiaj rano. Ciszę przerwał chłopak mówiąc:
- Dzisiaj Twoja mama wyjeżdża na szkolenie tygodniowe, braciszek jedzie na wycieczkę na 7 dni, więc… Mam pytanie… Czy w tym czasie chcesz zamieszkać u nas? Znaczy się u mnie… Chcę mieć na Ciebie oko.
- Pomyślę, ale sądzę, że nie. – powiedziałam nabierając go. Damonek posmutniał.
- Oj jakiś Ty naiwny! No pewnie, że chcę! Dziękuję za propozycję.
Momentalnie z ponuraka zmienił się w rozpromienione dziecko.
- Ale żeś mnie nabrała! Myślałem, że dotarło do Ciebie kim jestem…
- Boże. Ale mędzisz. Nie rób z siebie kozła ofiarnego.
- Jak? Nie brzydzisz się mnie? Zabijam niewinnych!!! Piję krew! Mogę stracić nad sobą panowanie! I co zrobisz?! Nic… Będziesz musiała zdać się na mój zdrowy rozsądek. Jestem strasznym potworem…
- Boże. Nie dramatyzuj. – rzuciłam żartobliwie. – Nie brzydzę się Ciebie, wiem, że zabijasz niewinnych… Fakt, jest to trochę no… Jakby to powiedzieć… O, mało ludzkie, ale wybaczam Ci to, bo wiem, że inaczej byś zginął! Pijesz krew, bo taka Twoja natura. Stracisz kontrolę?! To będziemy gdzieś wychodzić razem jak się odpowiednio najesz! I fakt, jesteś strasznym potworem, ale takiego Cię lubię. Zrozum, bo inaczej z Tobą nie gadam.
- Pogadamy o tym jeszcze w domu.
- Spoko. Przyjadę sama.
- A mój brat?
- No właśnie… Chcę, abyś z nim pogadał.
- Czemu?! – krzyknął.
- Nie zachowuj się jak dzieciak! Masz z nim porozmawiać i koniec. To jest mój warunek, jeśli mam do Was przyjść na tydzień!!! Nie to nie.
- Dobra… Pogadam z nim. Przyjedź o 19.00. Myślę, że będziemy już po pogaduchach. – mówił to naburmuszony. Po chwilce zatrzymał się przed liceum.
- Cami. Wychodź, do szkoły migusiem! – powiedział rozbawiony.
- A Ty czemu do szkoły nie chodzisz?
- Bo ileż można kończyć szkoły, Harvard’y, Oxford’y. – prychnął, a ja zachichotałam.
- Nie wiem, kiedy się przyzwyczaję, że jesteś wampirem…
Wysiadłam, gdy nagle coś wzięło mnie pod rękę. Popatrzyłam na Damona, był nabuzowany. Następnie usłyszałam głos Stefana:
- Bracie, wyluzuj. Zaopiekuję się nią. Zmykaj do domu. – po czym pociągnął mnie do szkoły. Odprowadził mnie pod klasę historyczną i odszedł mówiąc:
- Na długiej przerwie śniadaniowej na basen, wtedy nikogo tam nie ma. Pa. – cmoknął mnie w policzek. Nagle podeszły do mnie dwie dziewczyny.
- Hej. – powiedziała mulatka wraz z jej koleżanką, blondynką.
- Hej? – odpowiedziałam zdziwiona.
- Świetny kombinezon, jestem Caroline. – powiedziała jasnowłosa.
- Tak, zgadzam się z Car. Jestem Bonnie. – powiedziała mulatka.
- Miło mi. Dziękuję za te miłe słowa. Hej Car, hej Bonnie.
- A tak w ogóle… Zapraszamy Cię jutro na pogaduchy o 14.00 na trybunach, popatrzymy na chłopaków… - Caroline puściła mi oczko.
- Jasne, z chęcią! – byłam zadowolona, że może będę miała te świetne dziewczyny jako dobre koleżanki. Zadzwonił dzwonek.
- To my już pójdziemy… Wiem, że się ledwo znamy, ale tak tylko ostrzegam… Salvatorowie nie są zbyt odpowiednim towarzystwem dla żadnej dziewczyny… Nie są normalni. – powiedziała blondynka.
- Dziewczyny. Jestem tu od 3 dni, a zdążyłam się z nimi zapoznać… Fakt faktem, że normalni to oni nie są, że są… Istotami nadprzyrodzonymi, ale bardzo się cieszę, że ich poznałam. I Was też. Do zobaczenia. – powiedziałam, a gdy odchodziłam, zobaczyłam, że na ich twarzach wymalowało się zdumienie. Po kilku lekcjach udałam się na 30 minutowej przerwie na basen. Ściągnęłam szpilki, usiadłam na słupku i moczyłam nogi. Po chwili coś wpadło do basenu…
- Stefie? Chodź, dużo czasu nie mamy.
- No hej. O czym chcesz mówić? – usiadł naprzeciwko mnie, również na słupku.
- O nas… O naszym trójkącie tajemnic. – uśmiechnęłam się.
- Jesteś inna… - szepnął Stefan. Puściłam to mimo uszu, na pewno znajdzie się lepsza chwila na tę rozmowę.
- Więc tak. Będę u Was mieszkała przez jakiś tydzień, ponieważ zaprosił mnie Twój kochany braciszek. Przyjadę o 19.00. Przedtem macie ze sobą porozmawiać. Jeśli Damon nie zacznie rozmowy, Ty wykonaj pierwszy ruch. A ja się z nim potem rozliczę… Porozmawiajcie o śmierci Eleny, miłości do Katherine, o swoich własnych uczuciach. Potem jak brat z bratem się powygłupiajcie, ale jeżeli dojdzie do rękoczynów to nie daruję Wam tego!!! Zrozumiano?! – zapytałam.
- Camilla. Jasne jak słońce. Dobrze, jeśli nie zacznie to ja zagaję. Ale pozostaje druga kwestia…
- Jaka?
- Jak ma się dowiedzieć, że Ty do mnie przyszłaś? Że Ci zakazał, a Ty złamałaś jego zakaz? Uwierz mi, jeśli nie posłucha się go osoba, na której mu zależy, a jest to rzadkość, to będzie bardzo złośliwy i wybuchnie… Lepiej się do niego wtedy nie zbliżać. Jak dobrze pójdzie to się tylko na Ciebie obrazi i będzie robił Ci na przekór.
- Nie martw się na zapas. Poradzę sobie. – powiedziałam pewnie, mimo tego, że nie wierzyłam w to co mówię.
- Oby, oby. Napiszę Ci jak będzie po naszych ploteczkach…
- Okej. Ja zjeżdżam do domu się spakować.
Po tych słowach założyłam szpilki i wybiegłam przed szkołę. Wsiadłam do auta i z prędkością światła znalazłam się pod domem. Otworzyłam dom i weszłam do pokoju. Spakowałam do torby bieliznę, szczoteczkę, pastę i perfumy, do tego „małą czarną”, szpilki, jeansy, dresy, top, adidasy oraz 5 koszulek, na koniec dopakowałam bluzę, książkę, słuchawki i balsam do ust.
Popatrzyłam na zegarek… 15.00
- Boże. Co ja mam robić do 19.00?! – powiedziałam. Po chwili ustawiłam w telefonie budzik na 18.30 i położyłam się na łóżku. Niedługo potem spałam.
*******************************************************
1) Jak myślicie co się wydarzy w domu Stefana?
2) Pogodzą się? Brat z bratem?
3) Co sądzicie o postawie Damona? ZNACZY SIĘ, Jak się zachowa?

~ Damonowa ❤
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›