Wpisy użytkownika Damon⭐ z dnia 5 listopada 2015

Liczba wpisów: 2

tinistasdieguistas
 
Hej.
Przybywam dziś z kolejną nominacją, tym razem do Town Girl TAG. :)

1) Twoja ulubiona sieciówka ( in. odzieżowy sklep internetowy ) ?
W sumie to nie mam! :D
2) Ulubiona restauracja ?
Biesiadowo ^_^
3) Gwiazda, która jest twoją ikoną modową ?
Dave Gahan, Rihanna ♡
4) Ulubiona marka butów ?
Salomon
5) Wymarzone miejsce ( kraj, kontynent, miasto )
Ameryka Północna - Stany Zjednoczone - LA ( Los Angeles )
Bora-Bora (wyspa)
Francja – Europa - Paryż
6) Kolor, który uwielbiasz nosić ?
Czerń, biel, róż, błękit ♡ ♡ ♡
7) Wymarzony, kolor włosów
Takie jak mam. Latem jasny blond, w inne pory roku ciemny blond. :)
8) Ulubiony film?
Uwierz w ducha, Akademia Wampirów
9) Miasto czy wieś ?
Miasto
10) Brokat VS ćwieki VS perły ?
Ćwieki i perły ♥

~ Damonowa ❤
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej. To już 2 rozdział. Ostrzegam: Jest bardzo długi, ale to tylko dlatego, że nie mogłabym odpowiednio zacząć 3. I jeszcze jedna uwaga: W pewnym momencie Camilla powie coś niereligijnego... Wplotłam w nią moje odczucia na ten temat, na który Cam się wypowie. No to... Zapraszam do czytania...
*******************************************************
Wstałam, zaczynając nowy dzionek. Przeciągnęłam się i popatrzyłam na zegarek: 8:50.
- Co?! - wydarłam się na cały dom i schodząc z łóżka spadłam na twarz.
- Tragedia! Przecież już zaczęła się 2 lekcja! No nie zdążę!
Podniosłam się z podłogi i podeszłam do biurka. Karteczka? Ona tu była wczoraj? No nic, przeczytam.

“Cami. Dziś masz jechać do szkoły na historię, bo Pan chce Cię zapisać na jakiś konkurs i musisz podejść do Pani od w-f, bo wypisze Ci wniosek o stypendium. Pamiętaj, grill. I już Cię z góry przepraszam, będę na nim tylko przez jakieś 10 minut. Mam pracę. Mama.”


- No jasne, przecież dzieci są po to, żeby były. Kurde, mam Cię dość mamo.
Odwróciłam się do lustra, a tam znajdowała się kolejna karteczka, tyle, że różowa i z nagłówkiem: To od Justina.
- Co Wyście dzisiaj poszaleli?! Niechaj Ci będzie Justin, co?
Wzięłam karteczkę i zaczęłam czytać:

“Słonko. Wziąłem Twoją bunię, i wiem, że nie masz teraz auta, ale czekałem na Ciebie, a że nie przychodziłaś, więc pojechałem Twoim samochodem. Nie gniewaj się. Wynagrodzę Ci to. Pa kochanie.”


- No przecież ja ich dwoje dzisiaj rozniosę!!! Mam dostać się do szkoły na piechotę w pół godziny i jeszcze się ubrać?! No nieźle. - wszystko wykrzyczałam. Podeszłam zdenerwowana do szafy, otworzyłam ją i wyjęłam białe szpilki, miętowe spodnie, bieliznę w panterkę oraz czarną prześwitującą koszulę. Weszłam do łazienki, zostawiłam rzeczy i weszłam pod prysznic. Po umyciu ciała i wytarciu się, założyłam bieliznę, potem zaś resztę. Wyperfumowałam się i spojrzałam w lustro:
- Może być. - powiedziałam, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Wyleciałam z łazienki łapiąc małą czarną torebkę z kluczami oraz telefonem i swoje szpilki. Zleciałam po schodach na parter domu cały czas myśląc kto to. Otwierając drzwi próbowałam założyć buty, ale jakoś mi to nie wychodziło. Nawet nie zauważyłam, że jestem obserwowana, gdy wywijałam jakieś kocie ruchy. I kto był obserwatorem?! No przecież, ten nieziemski chłopak o cudownych mięśniach i oczach.
- Camilla? Pomóc Ci? - parsknął śmiechem.
- Ej! - zaczerwieniłam się.
- To co? Podwieźć Cię?
- Dobrze się składa, bo akurat brat pojechał sobie moim autem, a ja na piechotę to tak niekoniecznie. Skąd wiedziałeś, że potrzebuję podwózki?
- Przeczucie Kotku. Zakładaj te buty i wsiadaj do mojej bryki. To Chevrolet Camaro SS. Ładna prawda?
4.jpg

- Jeju... Śliczne auto. Z 1969, pojemność 70 litrów, silnik na benzynę i tył napęd. - wszystko to mówiłam gładząc karoserię dłonią. Chciałam pokazać Damonowi, że nie jestem głupią tam dziewczyną i znam się na wielu rzeczach. Popatrzyłam na niego. Jego twarz wyrażała wszystko.
- Szczęka Ci opadła, Kotku? - powiedziałam kpiąco, najbardziej akcentując ostatnie słowo.
- Jestem wniebowzięty. Naprawdę jesteś jakimś cudem, który spadł mi z nieba. Nie dość, że piękna, dobra, mądra, to jeszcze zna się na samochodach i ma własną pasję. Jej! - jego policzki płonęły... Wyglądał przepięknie. Był tak samo ubrany jak wczoraj.
- No proszę. Aj! Która godzina?
- 9:10. - powiedział.
- Jezu. Nie wyrobimy się.
- Spokojnie. To auto wiele potrafi, ale pewnie o tym wiesz, - puścił mi oczko - idź zamknij drzwi, a potem jedziemy. Tak jak powiedział, tak zrobiłam. Pochyliłam się nad ostatnim zamkiem, gdy dosłyszałam gwizdanie zniecierpliwionego faceta. Podeszłam do Damona, który opierał się o samochód i zapytałam:
- Czy mogę jechać z przodu?
Damon odepchnął się od maski i podszedł do przedniej części pojazdu. Zgiął się jak lokaj i otworzył mi drzwi, mówiąc:
- Mademoiselle.
Uśmiechnęłam się i wsiadłam do auta. Chwilę później czarnowłosy odpalił wóz i wystartowaliśmy mając już na liczniku 100 km/h.
Pisnęłam z radości.
- Czyżby podobała Ci się prędkość? No nie, przechodzisz już samą siebie. Brak mi słów na Ciebie.
- Może to i lepiej. - szepnęłam pod nosem - I tak się zgrywam.
Popatrzyłam na Damona. Skrzywił się, gdy na mnie spojrzał...
- Się zaczęło. Już ma mnie na marginesie. - pomyślałam.
- Damon... Przyjdziesz z bratem czy sam?
- Sam. - uciął.
Odwróciłam się do szyby. Gdy zobaczyłam, że chłopak zaparkował auto wybiegłam. Patrzyłam na telefon, ale w ekranie widziałam, że nawet nie popatrzył w moją stronę, tylko zdenerwowany zawrócił samochód i ruszył szybciej niż ten pojazd ma wpisane w Danych Technicznych. O godzinie 11:30 mogłam wracać do domu. Szłam pewnie na parking, gdy nagle przypomniałam sobie, że nie mam auta. Zrezygnowana odeszłam od liceum i zaczęłam pieszą wędrówkę. Po jakichś 10 minutach zaczął mi dzwonić telefon, ale po sprawdzeniu stwierdziłam, że nie odbiorę skoro nie znam numeru. Przy knajpie Mystic Grill usłyszałam trąbnięcie. Odwróciłam się. Zobaczyłam brykę Damona.
ss.png

Co on tu robi? Zwinął szybę i krzyknął:
- Wsiadaj!
Podbiegłam do Chevroleta i grzecznie usiadłam na fotelu. Wiedziałam, że jest na mnie zdenerwowany, więc nie odzywałam się. Pod domem zebrałam się na odwagę i powiedziałam:
- Damon. Bardzo Ci dziękuję. A zwłaszcza za drogę powrotną. Bo odwiozłeś mnie mimo tego, że jesteś na mnie zdenerwowany. Kiedyś Ci się odwdzięczę. Pa.
Wysiadłam i zaczęłam otwierać drzwi do domu, po chwili weszłam. Udałam się do kuchni, aby wyjąć udka z kurczaka, przyprawy, makaron spaghetti i pomidory. Przecież mama nic nie zrobi na tego grilla. Po chwili zadzwonił dzwonek. Zdziwiona, otworzyłam drzwi. Stał tam ten przystojny diabeł.
- Camilla. Czy mogę wejść?
- A w jakiej sprawie? - oparłam się o framugę.
- Wiem, że grill jest za jakieś 5-6 godzin, ale nie mam po co wracać do domu, skoro i tak brat w szkole. Mogę wejść?
Patrzyłam na niego z niedowierzaniem, ale po pewnym czasie odpowiedziałam na jego pytanie:
- Zapraszam Cię do środka, ale nie przeszkadzaj.
Uśmiechnął się i wszedł do kuchni. Nie podążyłam za nim. Usiadł przy stole, ja zaś szybko poleciałam na górę, aby się przebrać. Założyłam tę swoją piżamkę, włączyłam Depeche na cały regulator i zeszłam na dół. Damon zajmował się sprawdzaniem telefonu, więc spokojnie udałam się za blat i zaczęłam przygotowywać marynatę na kurczaka. Gdy skończyłam, zobaczyłam, że chłopak mi się przygląda. Był rozpromieniony. Niestety, kiedy zorientował się, że patrzę, naburmuszył się. Zbita z tropu włożyłam udka do lodówki i zabrałam się za robienie spaghetti. Włożyłam makaron do wody i zaczęłam kroić pomidory. Przez chwilę miałam problem ze znalezieniem ostrego noża, ale w końcu znalazłam idealny. Gdy zaczęłam kroić czarnowłosy znalazł się obok mnie.
- Mogę pomóc? - zapytał.
- Tak szczerze, to nie wiem w czym. Zobacz do lodówki, zrób sałatkę. - powiedziałam nafochowana.
- Dobrze.
Kontynuowałam krojenie. Miałam tylko pomidory do oporządzenia, więc zrobienie sałatki z oliwek, sałaty, fety, cebuli i kawałków mięsa okazało się dla Damona pikusiem. Stał naprzeciwko mnie. Zapatrzyłam się na niego i z powodu mojej głupoty, krzyknęłam:
- Au!
Przecięłam się. Czułam, że z dłoni leje się tej krwi bardzo dużo i w ekspresowym tempie. Po czym, po raz kolejny, wrzasnęłam:
- Damon. Co jest z Twoimi oczami?! Nie lubisz widoku krwi?
Wystraszony pobiegł na górę. Podeszłam do szafki i opatrzyłam rękę. Chwilę później sos do spaghetti, makaron i sałatka wylądowały w lodówce. Wyjęłam jeszcze cytryny i zrobiłam lemoniadę. Potem stwierdziłam, że muszę już iść do chłopaka. Niechętnie udałam się na górę. Leżał na moim łóżku na brzuchu, zakrywając sobie głowę poduszką.
Usiadłam obok niego i zaczęłam głaskać dłonią jego umięśnione plecy. Chwilkę później poczułam ciarki i drganie na jego ciele. Wystraszyłam się.
- Damon. Co się stało? Przecież to tylko krew... Czemu uciekłeś?
- Daj mi spokój! Wyjdź!
- Nie mogę! To mój pokój i leży w nim chłopak, przez którego przechodzą ciarki!
- Nie zrozumiesz.
- Na taką głupią wyglądam?!
- Sama powiedziałaś, że się zgrywasz, ale to nie o to chodzi.
- A o co?!
- Nie zrozumiesz.
- Wiesz co. Oświecę Cię. Jeśli mi nie powiesz to na pewno nie zrozumiem. Ściągnij z głowy poduszkę i odwróć się w moją stronę.
O dziwo posłuchał. Patrzyłam na jego twarz, była cała w żyłach, a oczy miał zaczerwienione.
- Jeju. Co Ci?
- Nie boisz się?
- Może zacznę jak mi wyjaśnisz co się z Tobą dzieje.
- Nie mogę, rozumiesz?
- To od dzisiaj nie chcę Cię widywać i wypad z domu.
- Dobrze...
Zaczął wstawać, był odwrócony do mnie plecami, ale nie miał szans mi uciec. Złapałam go za rękę i kopnęłam go w zgięcie kolanowe. Chwilę później przewróciłam go na łóżko, choć na nieszczęście, leżał na mnie. Patrzyłam na jego zmieniającą się twarz. Żyły pulsowały bardzo agresywnie, a oczy nie wiedziały, gdzie mają się podziać, nie licząc już tego, że były bordowe.
- Daj mi odejść. - powiedział smutnie.
- Zapomnij. Co Ci się dzieje?
- Obiecujesz, że nikomu nie powiesz? Nawet nie wiem czy mogę Ci ufać.
- Taka jak ja nie ma koleżanek.
Dotknęłam jego twarzy... Co to za dziwne zjawisko...
- Odejdę na odpowiednią odległość.
- Nie! Powiesz mi to, patrząc mi w oczy i leżąc na mnie!
- Jestem wampirem.
Moja twarz w tamtym momencie nie wyrażała nic.
- Mogę odejść. Wiem, że się boisz. Przepraszam. Sprawię, że zapomnisz.
- Słucham?! Nie, nie odejdziesz. Nie, nie boję się, nie masz za co przepraszać, i Ty zapomnij, że o tym zapomnę.
Wzięłam jego twarz w dłonie. Kciukiem masowałam mu policzki, później delikatnie palcem wskazującym poruszałam nim tak jak biegły żyły. Nagle odwrócił głowę. O nie! Złapałam go za szyję i przyciągnęłam go do siebie, najmocniej jak potrafiłam. Nasze twarze prawie się stykały.
- Nigdzie nie idziesz. Zostajesz ze mną.
- To daj mi chociaż ukryć twarz.
- Tego Ci tym bardziej nie pozwolę. Tak wyglądasz, taki jesteś. Mimo wszystko, nadal wyglądasz nieziemsko. - zachichotałam, a on się uśmiechnął.
- Zadziwiasz mnie... Jesteś cudowna.
- Ty też, Damon, ty też.
Z każdą sekundą usta chłopaka zbliżały się do moich... Byłam spanikowana. Znam go 2 dni, wiem, że jest wampirem i jeszcze chce mnie pocałować?! Ja nigdy tego nie robiłam.
- Mogę? - zatrzymał się jakieś 2 milimetry od moich ust.
- Możesz.
Niespodziewanie sama złapałam jego twarz i przyciągnęłam ją do swojej. Zaczął muskać moje usta. Byłam zdziwiona, że taki chłopak - twardziel, potrafi być taki delikatny. Po chwili znalazł się na drugim końcu pokoju, dyszał.
- Co się stało? - zapytałam.
- Nic takiego. Nie powinienem. Pragnę Cię odkąd Cię zobaczyłem, ale nie mogę... Masz 16 lat.
- W gwoli ścisłości to dzisiaj mam urodziny.
- No to najlepszego.
- Ej...
- Chodzi mi o to, że nie wiesz o mnie niczego. A nie będziesz już miała okazji się dowiedzieć.
- Słucham?
- Nie jesteśmy razem. Poza tym mój organizm nie panuje przy Tobie, sama widziałaś jak dawno poczuł krew, a mimo to, mam całą twarz w żyłach. Zrobię Ci kiedyś krzywdę, a nie chcę tego.
- Rozumiem. Ale zastanów się. Czy warto wszystko przekreślać? Wystraszyłam się Ciebie? Nie. Czy Cię pragnę? Odkąd Cię ujrzałam. Czy zrobisz mi krzywdę? Sądzę, że nie, ale jeśli zdarzy się coś takiego, chcę wcześniej poczuć Twoje usta na moich. - podeszłam do niego.
- Proszę, abyś tego pocałunku nie zapomniała.
- Obiecuję. Po pierwsze: będzie to mój pierwszy pocałunek, a po drugie: o takim chłopaku się nie zapomina.
Rozbawiłam go tak, że zobaczyłam jego białe zęby. Stanął przy mnie, objął moją twarz dłońmi i przyłożył usta do moich. Zaczął mnie całować! Jeju... Był zgrzany, jego żyły drgały niebezpiecznie, ale widziałam, że jest uśmiechnięty. Po chwili przestał.
- Świetnie wyglądasz w tej kusej piżamce.
- O! I już zgryźliwy. Foch. - odwróciłam się napięcie i udałam się do łazienki. Gdy zamknęłam drzwi odwróciłam się w stronę prysznica, ale nagle, przed moimi oczami, stanął Damon. Podniósł brew, uśmiechnął się arogancko i zalotnie:
- Uciekasz?
- Nie. Jestem obrażona.
- A jak Cię przeprosić?
- Phi!
Gwałtownie złapał mnie za twarz i przyciągnął do siebie. Pocałował mnie tym razem bardzo agresywnie i namiętnie, mimo to, czułam, że mięknę.
- Wszystkiego najlepszego Diablico.
- Dziękuję...
Zasmuciłam się. Miałam tyle pytań, byłam szczęśliwa, że mi powiedział, ale ta informacja jest zbyt... Hmm... Abstrakcyjna.
- Wiem czego chcesz, mogę to zrobić.
- NIE! Zrozum. Chcę wiedzieć kim jesteś, wiem, że to wszystko dzieje się za szybko i na pewno poniosę tego konsekwencje, ale jeszcze nie teraz. Chcę czuć, że żyję, a Ty w ciągu tych dwóch dni doprowadziłeś mnie do stanu szczęśliwej, normalnej nastolatki.
Patrzyłam na niego, a on na mnie. Jego twarz stawała się, hmm... Bardziej ludzka. Myślał. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Damon. Która godzina? - zapytałam zdziwiona.
- 17:20.
- Jak?! Już?! Jakim cudem?!
- Długo przygotowywałaś jedzenie, a przy mnie minęła godzina. No cóż. Szara rzeczywistość powraca. - uśmiechnął się nieśmiało.
- No niestety. Dobra, wyjdź, muszę się ubrać. Idź na dół i otwórz komuś tam.
- Ja z chęcią popatrzę. - otworzył drzwi od łazienki i patrzył na mnie rozbawionym wzrokiem.
- Zmykaj! - powiedziałam rzucając w niego mydłem w kostce. Złapał zadziwiająco szybko.
- Już, spokojnie. - wyszedł chichrając się. Szybko się rozebrałam, wzięłam prysznic i stanęłam przed szafą. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam siebie nagą. Patrzyłam to na nogi, to na brzuch, na oczy, na włosy... Nie jestem zbyt piękna. - pomyślałam. Wyjęłam stringi, aby nie było widać ich pod ubraniem, którym okazała się asymetryczna kremowa sukienka. Na dole szafy znajdowała się półka, a na niej 20 par butów. Po chwili namysłu wzięłam bialutkie koturny. Zamknęłam szafę, gdy nagle pisnęłam:
- Damon!
- Przepraszam. Chciałem Ci powiedzieć, że przyszedł Justin wraz z Axelem i paczką jego znajomych. Ale nie spodziewałem się takich widoków. - mówił rozbawiony - Zakryj się, bo pewnie się wstydzisz.
- O wypraszam sobie. Czego mam się wstydzić?! Swojego ciała, za nic. Nagość jest naturalna, więc nie mam czego ukrywać. Muzułmanką nie jestem.
Stanęłam obok łóżka, gdzie położyłam sukienkę i buty. Zakładając bieliznę, nawet nie patrzyłam w stronę chłopaka. Chwilę później wyprostowałam się eksponując piersi.
- A kij z nim.- pomyślałam.
Ubrałam sukienkę, zgięłam się, aby włożyć koturny i podeszłam do chłopaka. Był  uśmiechnięty. Zapytałam:
- Pomożesz?
- Jasne. - odpowiedział cicho i zapiął suwak ubrania. - Teraz ja mam prośbę.
- Słucham?
- Załóż go. - powiedział, po czym z kieszeni spodni wyjął naszyjnik z serduszkiem z wygrawerowanymi inicjałami: D.S.
- Piękny. Czyżby: Damon Salvatore?
- Tak. Będziesz z nim bezpieczna.
Odwróciłam się do niego plecami, zapiął łańcuszek i musnął ustami moją szyję. Następnie szepnął:
- Jesteś prześliczna. Chodź witać gości.
Posłusznie wyszłam z pokoju, chłopak zaś złapał mnie za rękę i zeszliśmy po schodach. Przy kuchni powiedziałam do Justina:
- Kotku. Wyjmij kurczaka i połóż na grillu.
Wyszedł z pomieszczenia i zakrztusił się. Kiwnął głową, po chwili szepcząc:
- Pogadamy o tym.
Mijały minuty, a gości przybyło multum, jak się później dowiedziałam było to całe miasteczko, wraz z szeryfem, panią burmistrz i jej synem. O godz. 18. 00 wszyscy zaczęli jeść przygotowane przeze mnie i Damona potrawy. Nagle zadzwonił dzwonek. Popatrzyłam na chłopaka. Był zdziwiony, tak samo jak ja. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Rozległ się głos:
- Mogę wejść?
Chwilę później Damon zatrzasnął drzwi.
- Masz go nie zapraszać do domu. Ani Justin, ani Twoja matka. Zrozumiałaś?!
Był wściekły.
- Dobrze. Nie wpuszczę go.
Znów rozległ się dzwonek. Otworzyłam i zobaczyłam...
*******************************************************
1) Kogo Cam mogła zobaczyć?
2) Jak potoczą się losy Camilii i Damona?
3) Czy Justin coś ukrywa?
4) Podobało się? :)

~ Damonowa ❤
  • awatar moonlight.: jejku genialne :* 1 brata Damona , to proste :D ( Stefana ) ;) 2 Myślę, ze będą razem jak najdłużej ❤ 3 Tak, że bierze dragi 4 I to jeszcze jak, każde słowo, a jaki długi !!, ale uwielbiam takie ! :* Wampiry MY LOVE ❤
  • awatar ღ Colour of your dreams ღ: Wow to jest świetne *o* 1. Stefana :) 2. Będą razem 3. Tak! 4. Cudowne :D
  • awatar xMajaa24: Świetne !!! 1. Stefana
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›