Wpisy użytkownika Damon⭐ z dnia 20 lutego 2016

Liczba wpisów: 1

tinistasdieguistas
 
Hej!
Znowu nie mogę dodać wpisu! >:| Ale dziś 2 część rozdziału 14! :)
..................................................
- Głupio się przyznać, ale to był pomysł Stefana. Ja chciałem Cię udobruchać słowami, motorem, no i swoim urokiem osobistym. – puścił mi oczko po dwóch ostatnich słowach.
- O Ty kłamczuchu!!! Urok osobisty! Phi! Pomarzyć możesz! Ale i tak dziękuję! A masz jakąś wstążkę? No i kawałek plasteliny?
- No mam. – powiedział, po czym z jednej z szuflad z narzędziami wyjął to o co  pytałam.
- Zrobimy z tego kokardę i przyczepimy do manetki. No wiesz… Jak na prezent…
- Jasne. – odrzekł Damon i zrobił to o co prosiłam.
- Jak uroczo! Ta czarna kokarda ma coś w sobie, a motor… Oh, cudo! – mówiłam zachwycona.
Damon podszedł znów do pojazdu i sprawdził ilość paliwa:
- Na 4 krótkie jazdy wystarczy…
- Dziękuję Ci! – powiedziałam uradowana, po czym rzuciłam się chłopakowi na szyję.
- Wow! – krzyknął, po czym mnie objął.
- Ile za niego? Mam tylko swoje oszczędności, jakieś 3.000 dolarów… A potrzebuję jeszcze 9.000…
- Jak ile za niego? Pieniądze? Boże, Ty wiesz ile ja ich mam?! Nasza rodzina trochę się tego dorobiła… Chcę czegoś innego, czegoś wspaniałego. – oznajmił.
- Dawaj… - powiedziałam niepewnie.
- W pewnym sensie to Ciebie…
- No przecież mnie masz… - powiedziałam uspokojona, a następnie przytuliłam się do Damona.
- No ale nie na wieczność… A nie ważne.
- Jak nie ważne, jak ważne. Mogę z Tobą być do swojej śmierci, bo na wampiryzm nie liczę.
- Chodź, Stefan i Justin czekają.
- Olałeś sprawę, tak? Dobrze, chodźmy. – rzekłam. Po chwili ruszyliśmy w stronę domu, aby po niecałej minucie usiąść przy kominku. Obserwowałam jak ten cudowny pensjonat został przerobiony na genialną salę dyskotekową.
- Ciekawe kiedy to zrobili? – pomyślałam.
- Dobra! Narada rodzinna! – rzucił Stefan.
Gdy go usłyszałam, wstałam i odruchowo poleciałam do drugiego salonu, gdzie rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam w czoło.
- Wow! Dziękuję! Ale za co to? – zapytał szczęśliwy.
- No bo pogodziłeś mnie z Damonem! W dodatku zrobiłeś mi przecudowne śniadanie. Oprócz tego, właśnie dzięki Tobie, młody ma swój prezent. A! I zapomniałabym! Robisz mu tutaj imprezę.
- Drobiazg. Dla najlepszej przyjaciółki wszystko.
- Au! – usłyszałam radosny, dziewczęcy głos.
Momentalnie pobiegłam do drzwi wejściowych.
- Caroline! Bonnie! – krzyknęłam zadowolona.
- Część kochanie. – powiedziała Bonnie, po czym cała nasza trójka wyściskała się.
- No cześć. Dzięki za czar. – puściłam oczko do Bon.
- Nie ma sprawy. A ubiegając Twoje następne pytanie. Damon mnie wyprosił, bo nie chciał, abym widziała, jak to on określił: „jego upadek egzystencjalny”. – mówiła z uśmiechem.
- Dzięki. Car? Co jest? – spytałam zaniepokojona.
- Stoimy i plotkujemy zamiast iść na naradę! – krzyknęła ożywiona.
- Cóż za przemiana! Dobrze, chodźcie. – powiedziałam, a następnie poprowadziłam je do biblioteczki Salvatore’ów. Mimo, że jeszcze tam nie byłam, znałam drogę. Czułam jak Kath i Elena mnie tam pchają.
- O proszę! Dziewczyny! – mówił Stefan.
Dziewczyny przywitały się, po czym usiadłyśmy we trzy na kanapie. Po chwili dołączył się do nas Damon i Justin. Każdy siedział z uśmiechem na twarzy, każdy był z jakiegoś powodu zadowolony.
- Boże. Wyglądamy jakbyśmy się czegoś najarali. – powiedział żartem brunet, po czym wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Udało mi się Was wszystkich rozbawić! To cud! – powiedział Damon.
- Okej. A więc dziś mamy sporo do roboty. Robimy imprezę oraz mamy w planie przeprowadzkę. Ile zostało nam czasu do 21.30?
- 12 godzin. – odpowiedziała Stefanowi Bonnie.
- To świetnie. Więc tak, panienki zajmą się przekąskami i trunkami, a my przeprowadzimy rodzinkę Deppów. Camilla, która sypialnia? – zapytał blondyn.
- Poproszę sypialnię, która jest w połowie drogi do Ciebie i Damona. I dziękuję. – powiedziałam.
- Z kim przychodzicie? Musimy wiedzieć, aby Was chronić. – oznajmił Stefie.
- Ja idę z… Zobaczycie. Bon idzie z Jeremy’m, Cam pewnie z Damonem, a Wy to nie wiem. - trajkotała szybko Caroline.
- Ja przyprowadzę niespodziankę, tak samo jak Stef. - rzucił Jus.
- Teraz do roboty! – powiedziałam.
Po chwili rozdzieliliśmy się. Chłopcy jeszcze oznajmili, że Stefan bierze Porsche, Damon Chevy, a Jus moją BMW. Po tym żadnego chłopaka nie widziałyśmy. My weszłyśmy do kuchni. Caroline na tablicy wypisała co mamy zrobić.
- Car? Serio? Szaszłyki, galaretki, 5 brownie, tort, lemoniady i sosy. – czytała zestresowana Bonnie.
- Tak, serio. Tylko tyle. – odpowiedziała blondynka.
- Okej. Poradzimy sobie. Ale Caroline. Co się stało? – spytałam.
- No bo… Nie ważne. - powiedziała, po czym wzięła deskę do krojenia.
Wzruszyłam ramionami i powiedziałam mulatce, że zrobię brownie i tort, a ona ma zająć się galaretkami i lemoniadą, a potem ma mi pomóc. Chwilę później usłyszałam płacz wampirzycy.
- Mówiłam, że coś się stało! Gadaj! – krzyknęłam.
- Tyler ze mną zerwał. – oznajmiła.
- Co?! – krzyknęła Bonnie, a następnie opowiedziała mi ich historię.
- Czemu? – spytałam.
- Powiedział, że wyjeżdża oraz, że znalazł sobie inną.
- Co za durny typ. – podsumowałam, po czym zabrałyśmy się do gotowania. 6 godzin później miałyśmy wszystko gotowe.
- Dobra. Musimy wybrać sobie ciuchy. – rzuciła Car wychodząc z kuchni. Po chwili zawołała:
- Do salonu!
Zainteresowane ruszyłyśmy tam. Ujrzałyśmy blondynkę z szerokim uśmiechem i wielką walizką, w której znajdowały się sukienki, spódnice, buty i koszulki… Przy przymierzaniu ubrań było wiele radochy. Śmiech towarzyszył nam w każdej sekundzie. Po dwóch godzinach dziewczyny wybrały sobie ubiór, po czym rzuciły się na mnie. Równo po 30 minutach ich kłótni, Car i Bonnie doszły do wniosku, że mam założyć czarną sukienkę z miejscami, w których była tylko siateczka.
- Całkiem odważna ta kreacja. – podsumowałam szczęśliwa, godząc się tym samym na włożenie jej na imprezę.
- Dobra, musimy zacząć się szykować, bo w sumie ile mamy czasu? – spytała Caroline.
- 2,5 godziny… - odpowiedziałam patrząc na swój srebrny zegarek. Mam go od dzieciństwa… Pamiętam szczęście taty i radość mamy, gdy przysięgłam im, że nie rozstanę się z tym przedmiotem.
- Camilla! Ty płaczesz! – krzyknęła Bonnie!
- Przypomniało mi się coś… To co! Ja idę się szykować do Damona, a Wy jedziecie do siebie, prawda?
- Co? – spytała Car.
- Koraliku… Mogę tak mówić? No wiesz… Brzmi na początku jak CAR. – spytałam.
- Jeju… Jak słodko. No pewnie! – odpowiedziała.
- No więc Koraliczku, chodzi o to, że po Ciebie zapewne przyjedzie niespodzianka, po Bonnie Jer.
- Fakt. Jeszcze będziemy musiały wziąć prezenty. – stwierdziła Car.
- Co do prezentów! Są niepotrzebne. Dopiero się poznałyśmy i od niedawna się przyjaźnimy.
- Nie gderaj tyle. Idź już. – powiedziała Bonnie.
Po chwili wyszłam z salonu, a dziewczyny z domu.
..................................................
1) Z jaką niespodzianką przyjdzie Stefan, Caroline i Justin?
2) O co chodziło Damonowi?
I pytanie 3, trochę oderwane od rzeczywistości:
3) Chcecie, aby opowiadanie skończyło się szybko, czy chcecie, aby trwało długo i mieli te przygody, o których pisałam? :/

Bay :*

tumblr_lm3a33QmGQ1qa91moo1_500_large.jpg
  • awatar Delena always and forever: Boski :-) Na początku trudno mi było się przyzwyczaić,że nie piszesz o Elenie tylko o Cami ale teraz się przyzwyczaiłam :-) 1-Myślę,że może chodzi o jakiś wyjazd aby odpoczeła ale nie wiem :-) 2-Damon chcę ją na wieczność tak jak chciał Elene i Kat. Chce żeby Cami została wampirzycą i jego królową ciemności :-) 3-Nie jestem pewna o jakich przygodach mówisz ale jak sprawdzę to ci powiem :-) :-* :-D Z niecierpliwością czekam na więcej :-)
  • awatar Torisska: Super
  • awatar Flashing lights: Świetny, Stefan może przyjedzie z Care, a Justin no nie wiem... o co chodziło Damonowi? Mam pustkę w głowie Tak! Niech będą przygody o których pisałaś :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›