Wpisy użytkownika Damon⭐ z dnia 3 marca 2016

Liczba wpisów: 1

tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś 18 rozdział! :)
..................................................
- Uff… To co? Burbona? – zagadnął Klaus puszczając mnie.
- Ładnie żeś to rozegrał! – powiedziałam z uśmiechem.
- Zachowujesz się tak jakbyś zaczęła mnie lubić… - oznajmił zdziwiony Klaus.
- Wiesz, że nawet trafiłeś w dziesiątkę! – powiedziałam i puściłam mu oczko.
- Znajomość ze mną nie ma szans… Burbona? – zapytał znowu wampir nieco zachwycony, że pałam do niego TAKIM uczuciem.
- Ma szanse, jeśli mnie do siebie dopuścisz… Mam jakiś cholerny dar, że wiem                   o  Tobie bardzo dużo… No, przynajmniej tych złych… Ale, że nie jestem Kath, Eleną i w ogóle resztą, chcę się z Tobą zaprzyjaźnić. Wiem, że nie chcesz, aby Ci na kimś zależało, ale jeśli od tego będzie zależało Twoje, lub moich przyjaciół, życie, nie ma sprawy. Wiele do stracenia nie mam. I poproszę burbona. – powiedziałam, po czym podeszłam do Klausa, który miał rozdziawioną minę i wyciągnęłam z jego ręki szklankę.
- Bon a petite! – oznajmiłam i wzięłam łyka.
- Dziwna jesteś… Podoba mi się Twoje podejście! – szepnął.
- Dziwna… No dzięki! Dobrze, pomożesz mi? – zagadnęłam.
- Oczywiście. – odpowiedział sprawdzając datę alkoholu.
Gdy chciałam mu podziękować usłyszałam szepty w swojej głowie:
- Czyś Ty zdurniała?! Umarłam przez siostrę Klausa, Katherine uprzykrzyła życie mi, Stefanowi, a najbardziej Damonowi, bo uciekała przed tym Niklausem! Klaus będzie chciał Cię wykorzystać do produkcji hybryd! Dziewczyno! Rozumiem, że go nie znasz, ale doświadczenia moje i Kath powinny być wystarczającym dowodem przeciwko niemu. Zmywam się!
- Klaus… Mogę z Tobą porozmawiać? – zapytałam, po czym ściskając mocniej szklankę usiadłam na kanapie.
- Jasne. – powiedział i usiadł obok mnie.
- Czy będziesz chciał mnie wykorzystać do produkowania hybryd? Czy nie wystarczy to, że chcę mieć Cię po swojej stronie…  Jasna cholera! Odkąd jestem w tym popierdzielonym miasteczku, wszystko się do góry nogami wywraca! – krzyknęłam.
- Hej… - szepnął i mnie przytulił, a ja się spięłam, bo wiedziałam już, co może mi zrobić. Po chwili dokończył mówić:
- Słoneczko… Wiem, że brzmi to kiepsko w moich ustach, ale nigdy nie pozwolę, aby coś Ci się stało! Nie będę produkować hybryd, bo nie jesteś mi do tego potrzebna. Już się zaprzyjaźniliśmy… Nie lubię pomagać, nie lubię jej też przyjmować. Z jakiegoś powodu Ty jesteś wyjątkiem. Masz u mnie plusa za to, że nie zasugerowałaś się opiniami innych, drugiego za to, że poprosiłaś mnie o pomoc, trzeciego za to, że zechciałaś przyjąć moją siostrę pod swoje skrzydła, za co jestem Ci wdzięczny, no i  czwartego: lubisz burbona! – powiedział i puścił mi oczko.
- Em… Nie wiem co powiedzieć, dziękuję…
- Okej… To za 4 dni będę wiedział co musimy zrobić, aby Ci pomóc, ale mam do Ciebie prośbę… Wiem, że to może zabrzmieć jak manipulacja, ale mogłabyś jakoś przekonać do mnie Caroline… - powiedział cichutko, przeczesując ręką włosy…
- Jasne. Dziękuję! – wykrzyknęłam, pocałowałam go w skroń i wybiegłam z pokoju, gdzie czekali na mnie przyjaciele.
- I co?! – krzyknęli.
- To równy gość! Serio! Musicie się z tym pogodzić, ale on też jest moim przyjacielem. A Ty Caroline! Marsz do niego i go przepraszasz! – powiedziałam zła.
- Co?! – wykrzyknęła Car.
- Pstro. Masz to zrobić. Damon, chcę w końcu się pobawić, a raczej spędzić miło urodziny brata. Możesz mi to zaoferować? – spytałam.
- Ależ oczywiście… - odpowiedział chłopak i porwał mnie w wir zabawy, aby po chwili stanąć na schodach, na których ostatnio omdlałam, i uciszyć całą imprezę:
- Dziś zebraliśmy się tutaj, aby uczcić urodziny Justina, brata Camilli i nowego mieszkańca tegoż miasteczka. A teraz zaśpiewamy tę bzdurną pioseneczkę urodzinową! – po czym imprezowicze odśpiewali ten utwór.
- Czas na prezenty! Z tego co wiem goście mieli zostawić je w salonie obok. Przyjaciele solenizanta mieli je zostawić w pokoju Stefana, a teraz czas na prezent od kochanej siostry! – oznajmił, a ja go poprawiłam:
- W sumie to ten drobny upominek jest też od Damona i Stefana. To co? Justin chcesz go zobaczyć?
- Camilla! Przecież miałaś nic mi nie kupować. – szepnął zły Justin.
- No właśnie. Kupować! A ja Ci go daję! – powiedziałam, po czym ściągnęłam płachtę z przedmiotu za mną. Po sali rozległ się cichy pomruk.
- I co? Podoba się? – spytałam z nadzieją.
- Jasny gwint! No pewnie! – wykrzyknął, po czym przytulił Damona (znieruchomiał), potem Stefana zachował się całkiem normalnie, delikatnie go objął), a potem mnie. Wyściskał mnie bardzo mocno i mnie podniósł.
- Siostra! Mogę się z Tobą przejechać? – zapytał.
- A po co? Prawko na motor masz, jazdę też masz opatentowaną, ja już dzisiaj nim jechałam – Justin popatrzył na mnie zdziwionym wzrokiem – i to jest Twój motor. O 23.00 masz być w domu, masz się u mnie zameldować, że jesteś. A teraz! Koniec imprezy! – krzyknęłam, dałam kluczyki bratu, i po chwili imprezowicze zaczęli wychodzić.

Godzinę później stałam przed nieznanymi mi drzwiami. W gwoli ścisłości nawet nie wiem jak tam trafiłam, bo Damon kazał mi zamknąć oczy i mnie przyniósł.
- Gotowa? – spytał.
- Na co? – zapytałam i otworzyłam oczy. Przede mną ukazała się moja własna sala treningowa!!!
sala treningowa.jpg

- Jest cudowna! – krzyknęłam i wbiegłam na ring.
- Cieszę się, że Ci się podoba. Tam po lewej stronie masz szatnię, przebierz się. – oznajmił, a ja poszłam ubrać strój. Po chwili byłam obok niego.
- Zaczynamy trening? Dziś obrona przed wampirami? – spytał.
- Jasne.
Jakiś czas później sapaliśmy i padaliśmy ze zmęczenia. W pewnym momencie Damon odezwał się:
- To chodź… - po czym mnie pociągnął w prawą stronę od ringu. Stanęłam przed jakimiś drzwiami.
- Otwórz. – szepnął. Zrobiłam to o co prosił, a chwilę później ukazał się przed moimi oczami MÓJ pokój. Był cudowny! Niby starodawny z przepychem, ale i z minimalistycznymi akcentami.
- To ja Cię zostawiam w Twoim świecie. Wszystko jest, tylko trzeba wypakować jakieś swoje pierdoły. Po lewej stronie masz łazienkę i toaletę, i jeszcze obok masz upominki ze swoich urodzin. A co do tej sali. Będziesz w niej trenować, zawsze z kimś. Musisz być bezpieczna. – powiedział czule, pocałował mnie w policzek i wyszedł. Zaś ja udałam się szybko pod prysznic nie zważając na wygląd niczego i naga oraz mokra zasnęłam na łóżku.
..................................................
1) Podobało się?
2) Jak oceniacie postawę Camilli, a jak Klausa?
3) Co sądzicie o urodzinach Justina?
4) Czy dobrze zachowali się przyjaciele Cam?
  • awatar Flashing lights: Piękny rozdział1) oczywiście! 2)Może być, choć liczę że Klaus pokaże swoją drugą stronę 3) Były spoko jak dla mnie, choć mogłaś tam wpleść jakiś atak 4) I tak i nie też tak chciałabym bronić się przed wampirem!
  • awatar Lose control ღ: Super rozdział! :') 1. No ty się jeszcze pytasz.. pewnie ze tak! 2. No w sumie... liczę że bedą zachowywać się lepiej. 3. Megaa 4. No pewnie że tak :')
  • awatar Lovely Mess: fajne! Czekam na wiecej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›