• Wpisów: 96
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 13:23
  • Licznik odwiedzin: 9 715 / 1225 dni
 
tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś 28 rozdział... Zobaczymy co dalej... Zobaczymy, czy Damona warto ratować i czy w ogóle można! Zapraszam! :)
..................................................
* 9 godzin później *

- Damon, trzymaj. – powiedziała Rebekah wchodząc do domu i podała chłopakowi fiolkę.

- Hej Kocico! – wykrzyknęłam zadowolona.

- No hej! – odpowiedziała z radością, po czym podeszła i szepnęła mi do ucha:

- Ale oprócz kocicy potrafię być samicą psa! – a ja zachichotałam i odpowiedziałam, że my dwie i Katherine na pewno będziemy do siebie pasować pod względem charakterów.

- Oj tak. – szepnęła ponownie.

- Damon. Wypij połowę krwi, resztę wylej mi na rękę. No na wszelki wypadek zostaw ¼ zawartości. I złap mnie za dłonie. – poinstruowała bruneta Bonnie. Chłopak zrobił to o co prosiła i podał jej swoje silne ręce.

Po chwili szepnął:

- Jeśli grozi Ci jakiekolwiek niebezpieczeństwo, nie chcę, abyś mi pomagała, Bon Bon.

- Damon. Nie martw się o mnie, okej? A jeśli coś się stanie, a się nie stanie, wtedy mi powiesz to co chcesz, jasne? – powiedziała z czułością czarownica.

- Ale Bon Bon… - mówił nieprzekonany chłopak.

- Proszę Was, abyście tylko we mnie uwierzyli. – poprosiła mulatka i zaczęła mamrotać pod nosem jakieś zaklęcie.

W pewnym momencie poczułam jak rozdziera mnie ból od środka, ręce zaczęły się trząść, głowa pękała od nadmiaru hałasu, który sama sobie wytworzyła. Nie piszczałam, nie krzyczałam, nie jęczałam, ani nie kwiliłam. To był zbyt silny ból, abym mogła zrobić cokolwiek. I w pewnym momencie wszystko ustało.

Ujrzałam Bonnie z zakrwawionym nosem upadającą w ramiona Damona. Mimo tego, że każda komórka mojego ciała i tkanka upierała się, aby się nie ruszać, bo spowoduje to kolejny ból, podbiegłam do przyjaciółki. Wraz z Damonem uklęknęliśmy i położyliśmy Bonnie między siebie. Dziewczyna szeptała:

- Jesteście połączeni, w jakiś sposób powiązani. Camilla, ja Cię tak bardzo przepraszam, że przeszłaś piekło przez moją pomyłkę…

- Żadną pomyłkę. Mów dalej, pod warunkiem, że masz wystarczająco dużo sił. – powiedziałam, a następnie pochyliłam się nad mulatką i zaczęłam głaskać jej włosy.

- Uleczyłaś Damona całkowicie… Bo on… Stał się przeze mnie… Człowiekiem… - oznajmiła Bonnie, wzięła głęboki wdech i zamknęła oczy.

- O nie, nie, nie! – szepnęłam zirytowana, ugryzłam się w rękę i podałam krew przyjaciółce, a ta ledwo ją ssała.

- Rebekah… Zajmij się proszę Bonnie. Błagam Cię… - powiedziałam błagalnie, a chwilę później blondynka zaczęła opiekować się mulatką.  

Wstałam z kolan i ujrzałam Damona wchodzącego po schodach. Podążyłam za nim i w pokoju, gdzie stanął przed kominkiem, podeszłam do niego. Przytuliłam się do jego pleców… Poczułam jak się rozluźnia, a sekundę później spiął się jak przed walką. Przebiegł po nim gwałtowny dreszcz, tak jak wtedy, gdy dowiedziałam się, że jest wampirem.

- Camilla… Ja… Ja muszę się z Tobą pożegnać… - oznajmił cicho.

- Czemu? – spytałam, choć znałam odpowiedź.

- Wiesz, że mam ponad 170 lat… Skończę zaraz z siwymi włosami, pomarszczoną skórą… Odejdź ode mnie, zostaw mnie… - szepnął błagalnie, na co odwróciłam się do niego plecami i zaczęłam iść w stronę drzwi.

Po chwili użyłam swojej szybkości i wskoczyłam na niego, a Damon się zakołysał i upadliśmy razem na łóżko. Leżał na mnie, obserwował mnie zdziwionym wzrokiem.

- Nie pozbędziesz się mnie, jasne? Kocham Cię i dlatego, jeśli nawet będziesz najbrzydszym staruszkiem na świecie, zostanę z Tobą. Oszczędź słów… - szepnęłam z czułością, a następnie pocałowałam go w czubek nosa i odgarnęłam jego kosmyk włosów.

- Nie pozbędę się Ciebie… - powtórzył zdziwiony moją decyzją.

- Zaraz Ci oczy z orbit wyskoczą. Zostaję i koniec. – powiedziałam pewnie i dotknęłam swoją dłonią serca chłopaka…

- Czas na mój list pożegnalny, tak? – zapytał Damon.

- Najwidoczniej… - powiedziałam z uśmiechem…

W tym momencie marzyłam tylko o tym, aby się nie rozpłakać… Emocje wrzały w ciele, a ja nie mogłam nic na to poradzić.

- No to zacznijmy… - zrobił małą przerwę i rozpoczął przekazywanie mi listu:

- Camilla. Nie jesteś jedyną, która sprawiła, że rosłem… Była przed Tobą Elena i Katherine… Ale wiedz, że jako jedyna w pełni mnie rozumiałaś. Wiedziałaś, że moje czyny to tylko i wyłącznie moja sprawa, ale mimo to, tłumaczyłaś mi, że poczucie winy kiedyś mnie dopadnie. Nie usprawiedliwiałaś moich występków, tak jak robiła to Elena, ani nie podsycałaś mnie do częstszego ich popełniania, tak jak Katherine. Pokazałaś mi, że czasem potrafię być rycerzem, w zakrwawionej zbroi, na czarnym ogierze. Gdy mnie zobaczyłaś zapewne pomyślałaś, że skoro wyglądam jak BAD BOY, to lepiej trzymać się ode mnie z daleka, ale mimo to, nie zrobiłaś tego, za co jestem Ci wdzięczny. Przy Tobie poczułem się zrozumiany, pokochany i potrzebny… I wierz mi. To było dla mnie nowe doświadczenie. Teraz jestem człowiekiem, po prawie 176 latach życia jako wampir… Gdyby to się stało 3-4 dni wcześniej… Nie musiałabyś umierać i nie stałabyś się wampirem. A przeze mnie jesteś tą istotą i przeze mnie nie możesz mieć tego, co pożąda każda kobieta: dzieci. Kocham Cię i już tęsknię. Dobranoc, Księżniczko.

- Ja Ciebie też kocham i już tęsknię. Zapamiętaj jednak, że nie będę miała dzieci, bo to, że wgryzłeś się tak mocno w wargę i że ja to połknęłam, to czysty zbieg okoliczności. I nie chciałabym mieć dzieci bez Ciebie u boku. Jesteś cudownym rycerzem… Po wielu przerażających przejściach. Nie mam Ci tego za złe, że wspomniałeś o Elenie i Kath. To oczywiste, bo były Twoimi miłościami. To co powiedziałeś było piękne… - szepnęłam i pocałowałam Damona.

- Tak! Pocałowałam go pomimo lekkiego obrzydzenia! – wykrzyknęłam w myślach.

- Ale Camilla… - szepnął z uśmiechem.

- Słucham…

- Bo skoro Bonnie mówiła, że Twoja krew leczy to może uda się zmienić mnie z powrotem w wampira. – powiedział.

- Nie jestem pewna… - zapierałam się.

- Będę znowu z Tobą! – powiedział uradowany Damon.

- Warto spróbować… - oznajmiłam, ugryzłam się w rękę i podałam ją chłopakowi. Zaczął pić, po czym wybuchnął śmiechem:

- Jak Wy to możecie pić! Przecież to jest obrzydliwe! – a gdy skończył zdanie skręciłam mu kark.
..................................................
1) Co dalej, skoro Damon umarł?
2) Co z Camillą?
3) Co z ojcem Salvatore'ów?
4) Czy wiecie już cokolwiek z tego opowiadania na temat Cam? (Wskazówek było naprawdę wiele ;))

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków