• Wpisów: 96
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 13:23
  • Licznik odwiedzin: 10 020 / 1314 dni
 
tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś 29 rozdział... Lekko smutny... :(
..................................................
* 4 godziny później, następnie godz. 22:58, sobota *

- Camilla… On się nie obudzi… - powiedział łagodnie Stefan.

- Już mi nie chodzi o to, że go nie odzyskam! Chodzi mi o to, że się nie pożegnałeś!!! – krzyknęłam i wybuchnęłam płaczem.

- Hej… Już tyle razy się z nim żegnałem… Niejednokrotnie myślałem, że nie żyje. Niejednokrotnie myślałem, o tym, co powinienem był mu powiedzieć… Niejednokrotnie byłem pewny, że umarł sam… Ale teraz przynajmniej umarł przy kimś kogo kochał i kto odwzajemniał jego uczucia. Nie martw się… Jest mi przykro, że do końca swojego nieskończonego życia będę sam bez brata, ale mam Ciebie. Jego namiastkę. Chodź, trzeba zająć się Bonnie… - szepnął, a następnie przytulając mnie, podniósł z łóżka.

Przy wyjściu z pokoju oboje popatrzyliśmy na Damona i skierowaliśmy się do salonu.

- Bonnie! – usłyszałam przeraźliwy wrzask jakiegoś chłopaka.

Szybko puściłam Stefana i zbiegłam na dół. Przy kanapie, na której leżała czarownica, stał zdenerwowany Jeremy.

- Jer! Hej! Co Ty tak? – spytałam.

- Mam dość! Jak Damon? Już po nim? Tak? No widzisz Bonnie! I na co Ci to było?! Znowu się poświęciłaś, znowu poświęciłaś zdrowie. Na marne! To był ostatni raz, jak mi o czymś takim nie mówisz. Koniec tego! Koniec NAS! – krzyknął Jeremy i skierował się w stronę wyjścia.

Podążyłam za chłopakiem. Gdy był już za drzwiami szepnął mi do ucha:

- Zaopiekuj się nią. I bardzo mi przykro z powodu Damona…

- Dobrze i dziękuję… - oznajmiłam zrezygnowana i zamknęłam drzwi.

Gdy myślałam, że przyjaciółka wybuchnie płaczem, jedyne co słyszałam to… Ciszę?

- Bonnie. Wszystko w porządku? – spytałam zaniepokojona.

- Jak najbardziej. – odrzekła z uśmiechem na twarzy.

- Co? Czekaj, nie rozumiem… Właśnie z Tobą zerwał? – mówiłam.

- Wiem. Ale od dawna się nam nie układało… Zraniłam go niedawno. Powiedziałam, że gdy moi przyjaciele będą bezpieczni, będę chciała przemienić się w wampira. No wiesz? Aby żyć z nimi jak najdłużej. Nie gadał ze mną przez ponad miesiąc. Oprócz tego to Ty masz ważniejsze zmartwienia, niż moje zerwanie. – podsumowała, a następnie usiadła i poklepała dłonią kanapę, dając mi znak, abym spoczęła. Grzecznie podeszłam i opadłam na mebel.

- A jak Ty się miewasz? Damon był moim przyjacielem. – zapytała z troską Bonnie.

- Dobrze… Jednakże boli mnie to, że go nie zobaczę i to, że nikt z Was się z nim nie pożegnał. I nie widać tego było. – odpowiedziałam wpatrując się w swoje stopy.

- Nie martw się. Ważne, że jeszcze jesteś sobą… - szepnęła.

- Jak sobą? – spytałam zdziwiona.

- No bo… Dziwię się, że nie wyłączyłaś człowieczeństwa. – odpowiedziała mi przyjaciółka.

- Nie zrobię tego. Chcę czuć do niego miłość, chcę czuć, że on mnie też nią obdarzył. A to, że nie żyje… Trudno, nie wskrzeszę go. – oznajmiłam natchniona.

- Jesteś ewenementem! – powiedziała z radością Bonnie, a następnie mnie przytuliła.

Oddałam uścisk. Po chwili usłyszałyśmy pytanie Justina, czy chcę dziś pochować Damona. Odpowiedziałam twierdząco.

Po godzinie każdy był ubrany w swoje ulubione ciuchy i trzymał rzeczy związane z Damonem. Patrzyłam na smutne twarze Justina, Kath, Caroline, Bonnie, Rebeki, Klausa, no i Stefana. Znajdowaliśmy się przy krypcie Salvatore’ów. Nikt się nie odzywał… Przy trumnie mojego byłego chłopaka staliśmy przez dość długi czas. W pewnym momencie przyjaciele zostawili przedmioty, które przypominały im o Damonie i zaczęli wracać do Pensjonatu.

Jedynie Stefan przed odejściem poklepał mnie po ramieniu i szepnął:

- Za 2 minuty będzie północ. Proszę, abyś wróciła max. o 01.30. Zostań tu do tego czasu i z nim porozmawiaj.

- Jasne. Dzięki. – odpowiedziałam zapatrzona w trumnę.

- Jeśli chcesz, to znajdę Ci partnera na jutro… - szepnął ponownie.

- Nie chcę iść na Miss Mystic Falls bez Damona. – powiedziałam grzecznie.

- Wiem… Rozumiem. Ale na pewno nie pozwoliłby, abyś go opłakiwała i nie poszła na konkurs, na którym chciał być z Tobą. W takim razie pójdziesz ze mną. Będę Twoim partnerem. Zajęcia zaczynają się pojutrze o 9.00. – skwitował, podszedł do mnie ponownie, wziął moją twarz w dłonie i na czole złożył czuły pocałunek.

Gdy mu podziękowałam, odszedł.

- Mam stawić czoło śmierci swojego ukochanego chłopaka? – zapytałam się w duszy.

- Jak najbardziej… Tyle, że musisz być silna. – szepnęła mi w odpowiedzi Elena.      

- Weź się w garść! Dzisiaj masz prawo płakać, choć nie wierzę, że sama to mówię. Od jutra masz żyć tak, jakby Damon po prostu z Tobą zerwał. – krzyknęła Kath.
..................................................
TO JEDYNE PYTANIE, KTÓRE PRZYCHODZI MI DO GŁOWY:

                  1) Co dalej?

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków