• Wpisów: 96
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 13:23
  • Licznik odwiedzin: 10 086 / 1340 dni
 
tinistasdieguistas
 
Hej!
Postanowiłam ciągnąć dalej to opowiadanie. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe, będzie dużo się działo! :D
..................................................
* Poniedziałek rano *

- Ciekawe, która godzina? - pomyślałam i uniosłam się z łóżka Damona i podeszłam do kominka.
Wzięłam nowy nabytek i sprawdziłam ile zostało mi do planowanej pobudki. 7.59.

- Świetnie... Można się przygotowywać. - sapnęłam i skierowałam się w stronę łazienki.
Rozebrałam się z wczorajszych ubrań i weszłam pod letni prysznic. Woda obmywała moje obolałe ciało, które cierpiało po ostrej naparzance z workiem treningowym. Powiem tak - zniszczyłam 2. Czułam drgania rąk, gdy próbowały namydlić włosy. Po 3 próbach, udało mi się umyć. Wyszłam spod prysznica i wytarłam się ręcznikiem. Wychodząc z łazienki umyłam zęby i podeszłam do komody Damona. Otworzyłam pierwszą szufladę i wyjęłam z niej koszulkę chłopaka. Podniosłam ją na wysokość nosa i zaczęłam oddychać Damonem, jakkolwiek to brzmi. Czułam jego zapach, jego osobiste perfumy. Wyczułam nawet burbon... Po chwili zatracenia się w zapachach założyłam swoją bieliznę, która też była w komodzie.

- Nie wiem co ona tu robi. - pomyślałam zdziwiona, ale po chwili przypomniałam sobie, że przez jakiś czas królestwo Damona, było też moim królestwem.

Po założeniu bielizny ubrałam koszulkę chłopaka i swoje białe jeansy, które wisiały na oparciu fotela. Szybko podeszłam do drzwi i nałożyłam na nogi szpilki.

- Nie wierzę, że będę tańczyć. Jeszcze do tego w butach na obcasie. - pomyślałam i zachichotałam w myślach, gdy wyobraziłam sobie czułe, lecz złośliwe komentarze Damona.

- Będzie mi Ciebie brakować... - szepnęłam i poszłam z powrotem do łazienki, aby wysuszyć swoje długie blond włosy i żeby je uczesać.

Po 10 minutach byłam gotowa. Wzięłam z fotela swoją torebkę i włożyłam do niej telefon, wcześniej sprawdzając godzinę: 8:30...

- Stefan! Pojadę sama do szkoły. Spotkamy się w sali gimnastycznej! - krzyknęłam na cały dom, a następnie zeszłam do salonu.

Podeszłam do stolika z burbonem i nalałam sobie 2 szklanki. Szybko pochłonęłam alkohol i skierowałam się w stronę drzwi. W pewnym momencie podniosłam na nie wzrok. Były otwarte...

- Dziwne... Czyżby jakiś mocny wiatr? - pomyślałam i z szafki przy drzwiach wzięłam kluczyki do auta Damona.

Gdy zaczęłam wychodzić, na horyzoncie, zobaczyłam wschód słońca i idącego w moją stronę zmarłego chłopaka. Kiedy mnie ujrzał zaczął biec. Ja za to stałam nieruchomo.

- Nie wierzę... Stefan! Wypad z mojej głowy! On nie żyje! Pochowałam go! Stefan!!! Aż takie miałam koszmary?! Wyjdź z moich myśli!!! - krzyknęłam w głowie, próbując przekonać się, że to sen...

Nie wiedziałam czy mam się cieszyć, czy płakać... Obserwowałam Damona, który starał się odczytać uczucia na mojej twarzy. Jedyne czego mógł się doszukać to ulga i zmieszanie. Kiedy dzieliły nas niecałe 3 metry ruszyłam pędem do chłopaka. W pewnym momencie skoczyłam na niego i oplotłam go nogami. Wtuliłam swój nos w zagłębienie jego szyi. Szybko poczułam zapach, który jeszcze rano wąchałam i wspominałam. Przeczesywałam łapczywie jego włosy. On tu był! To nie sen! Damon jedynie mocno mnie przytulał i całował mi ucho... Jęknęłam z nagłej fali gorąca, które oblało moje całe ciało. Ból w sercu zastąpiło szczęście. Nie wiem jak długo się tuliliśmy i próbowaliśmy się sobą nacieszyć, ale w pewnym momencie zasmuciłam się i zeszłam z chłopaka. Spuściłam głowę i patrzyłam na swoje nogi. Po chwili Damon zapytał:

- Nie cieszysz się?

- Cieszę się i to bardzo, ale... - powiedziałam, a za chwilę zaczęłam walić pięściami w jego tors.

Nie wydawał się zdziwiony. Gdy się wyżyłam przyciągnął mnie do siebie i kazał na siebie spojrzeć. Dopiero teraz zobaczyłam, że jest brudny i we krwi, a jego biały T-shirt zrobił się brązowo-beżowy z domieszką czerni.

angry-damon.png


- Damon, ja... Ja... - szepnęłam i uroniłam łzę.

- Nie masz co płakać. Ktoś mi przeszkodził w powrocie do Ciebie. Nie mogłem przecież pozwolić, aby MOJA dziewczyna poszła bez swojego partnera na konkurs piękności, który zapewne wygra, no i nie mogłem pozwolić Ci żyć bez ukochanego. Oprócz tego, co ze mnie byłby za chłopak, gdybym pozwolił Ci spotykać się z innymi facetami. No proszę Cię! - szepnął mi ciepło do ucha, a ja zadrżałam.

- Dobrze, że żyjesz... Ty... Ty jesteś wampirem?
- spytałam.

- Yep. A o przemowie to porozmawiamy. A teraz chodź na zajęcia. - zagadnął.

- Najpierw przywitasz się ze wszystkimi.

- Ze Stefanem jak najbardziej. Ale Caroline i jej stanik! Normalnie w tej trumnie to się ze śmiechu przewracałem. Ale miła była też świadomość, że Bonnie w końcu uznała mnie za jej przyjaciela... A po Kath i Rebece bym się ani jednej łzy nie spodziewał. A tu proszę. Dobrze, chodźmy do Stefana. - szepnął mi znowu do ucha i pociągnął do Pensjonatu.

Po chwili wchodząc do posiadłości usłyszeliśmy trzask rozbijanej szklanej butelki. Popatrzyliśmy z Damonem na siebie zdziwieni i weszliśmy do salonu. Ujrzeliśmy Stefana rozbijającego alkohole. Damon uśmiechnął się pod nosem i podszedł bardzo cicho do barku. Wziął ostatniego burbona i zaczął pić. Po chwili Stefan odwrócił się, aby wziąć ostatnią butelkę. Gdy jej nie zobaczył odwrócił się w stronę kominka, gdzie rzucał alkohol. Nagle przed nim pojawił się jego starszy brat. Jego dolna szczęka opadła.

- Stefan. Nie było mnie jeden dzień. A Ty co? Rozwalasz o ścianę nasz najlepszy burbon. Jaki Ty przykład dajesz Camilli. - powiedział zadowolony brunet.

- Co Ty tu do cholery robisz?! - krzyknął Stefan, a następnie wymierzył cios w twarz Damona.

Zaczęli walczyć, aby po chwili mocno się do siebie przytulić. Obaj mieli porozwalane nosy i zakrwawione knykcie. Damon szepnął:

- To piekielnie długa historia, bracie, ale… Wróciłem…
Po chwili Stefan przytulił się do Damona. Starszy Salvatore rzekł cicho:

- Wróciłem… - i mocniej wtulił się w brata.
Słyszałam jak sobie szeptali, że nigdy więcej się nie opuszczą, choćby nie wiem co drugi zrobił. Mówili sobie, że mają inne priorytety niż walka ze sobą. Kiedy skończyli poklepywać się po plecach Damon ostatni raz szepnął do ucha brata:

- On powrócił...
..................................................
1) Dobrze, że to kontynuuję?
2) Co najlepsze, a co najgorsze tutaj było?
3) Co dalej?

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków