• Wpisów: 96
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 13:23
  • Licznik odwiedzin: 10 086 / 1340 dni
 
tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś 34 rozdział! :D
..................................................
- No witam państwa! – usłyszałam głos jakiegoś mężczyzny sprzed domu.

Popatrzyłam na Klausa zdumiona i wraz z hybrydą ruszyłam w stronę wejścia. Otworzyłam drzwi i ujrzałam… A no właśnie… Kogo ujrzałam?

- Jeśli można wiedzieć… Kim jesteś? – zapytałam z niechęcią w głosie.

- A panienka to? To kto? – zapytał mężczyzna przede mną.

- Mniejsza o godność Pana. Czego Pan potrzebuje? – spytałam zniecierpliwiona.

- Lorenzo Saint John. – powiedział po chwili.

- Em… No to czego Pan tutaj szuka?

- Szukam Damona Salvatore. – szepnął złowieszczo po chwilowej zadumie.

- Nie ma go. Do widzenia. – powiedziałam zła i zatrzasnęłam drzwi przed nosem przybysza.

- Hola, hola. Przekazałabyś mu wiadomość? – zapytał grzecznie.

Wywróciłam oczami, a Klaus zachichotał. Otworzyłam mężczyźnie.

- Zaproś mnie. – usłyszałam w momencie, gdy popatrzyłam Enzo w oczy.

Lorenzo.jpg


Powtórzyłam zdanie, a chwilę później poczułam rękę hybrydy na swoim ramieniu. Szybko oczyściłam umysł i przekazałam Klausowi, że urok na mnie nie działa. W pewnej chwili zobaczyłam błysk w oczach Lorenzo.

- Żeś się chłopie przeliczył. – pomyślałam dumna z siebie i po raz kolejny zatrzasnęłam drzwi przed nosem faceta. Odwróciłam się do pierwotnego i zachichotaliśmy. Po chwili usłyszeliśmy niezłą wiązankę słowną.

Po pewnym czasie mężczyzna uspokoił się i powiedział:

- Przekaż swojemu pracodawcy, że jest niezłą mendą, skoro swojej pomocy domowej daje werbenę. Ale powiedz mu coś co jest ważniejsze. Tylko nie zapomnij.

„Drogi Zdrajco. Wiem, że w niedzielę masz się spotkać ze swoim ojcem. Na pewno ucieszyłeś się, że wstrzyknął Ci jad i dowiedziałeś się, że wraz z matką został wampirem. Pomyśl sobie, że zrobię wszystko, aby Cię zniszczyć. Zabiję każdego, na kim Ci zależy. Chyba, że pójdziemy na ugodę. Po jutrzejszym konkursie Miss przyjdę tu ponownie. Aha. I wiedz, że bez mojej pomocy zginiesz marnie w walce ze swoim ojcem. Z całuskami. Twój dawny przyjaciel. Lorenzo Saint John.”

A po chwili usłyszałam jak odchodzi. Chwila słabości, łza. Ból w czaszce. Rozwalona szafka stojąca przy drzwiach.

- Miejmy nadzieję, że nie była droga! – pomyślałam zła i… Zemdlałam?
..................................................
1) Pomysły na to co będzie dalej?

P.S
Najserdeczniejsze pozdrowienia dla GOŚCIA! :* PAMIĘTAJ! Napisz dłuuuuuuuuuugi komentarz! :D

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków