• Wpisów: 96
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 13:23
  • Licznik odwiedzin: 10 020 / 1314 dni
 
tinistasdieguistas
 
Hej!
W tym rozdziale macie wyjaśnienie dlaczego Enzo się pojawił! :D
..................................................
- Damon! Czemu mi o tym gościu nie powiedziałeś?! Myślisz, że jak byliśmy wtedy skłóceni, to bym Ci nie pomógł?! – krzyczał Stefan.

Ja siedziałam sobie spokojnie na kanapie. Obserwowałam jak młodszy Salvatore chodzi nerwowo po salonie. Nie dziwiłam się.

Gdy obaj przyszli zacytowałam wiadomość od Enzo, a po chwili zaczęłam krzyczeć na braci. Potem, pierwszy raz, podnieśli na mnie głos. Powiedzieli, że mam się zamknąć i siedzieć grzecznie na kanapie. No więc jak kazali tak zrobiłam. Gdyby ktoś z bliskich mnie zobaczył jak posłusznie wykonuję rozkaz, pewnie by mnie wyśmiał. No, ale niech sobie nie myśli, że dobrze się czułam. Patrzyłam na paznokcie i wydłubywałam spod nich nieistniejące brudy. Stwierdziłam, że zawsze mogę wywołać kłótnię zaraz po tym, jak czegoś się dowiem. Dlatego siedziałam na sofie i czekałam tylko na moment, w którym zacznę rozumieć cokolwiek.

Po chwili zaczął krzyczeć Damon:

- Aha… Czyli teraz to moja wina, tak?! No przecież!!! Siedziałem przez 5 lat w celi, obok, w drugiej, był Enzo. Pierwszy raz się tak z kimś zżyłem!!! Przez 5 lat torturowali mnie, wydłubywali oczy, rozdzierali ciało! Dawali nam po kieliszeczku krwi, nie na tyle, aby być silnym, tylko na tyle, żeby przeżyć. A ja do cholery nie chciałem przeżyć, tylko żyć! Enzo postanowił, że będzie oddawał mi swoją porcję, ale będę mu zostawiał kilka kropelek, aby nie wzbudzać podejrzeń. Jak co roku została zorganizowana imprezka dla ludzi z Augustine. Byliśmy zamknięci w klatce, jak zwierzęta, inni obserwowali nas z pogardą w oczach. W pewnym momencie szef Augustine otworzył mi drzwi, abym wyszedł do ludzi, nie wiedząc jaki błąd popełnia. Wpadłem w szał… Zabiłem wszystkich ludzi, jednakże jakaś kobieta zrzuciła świecę i siedziba zaczęła się palić. Szybko pobiegłem do Enzo. Próbowałem otworzyć z powrotem drzwi do klatki. Lorenzo miał takie przerażenie w oczach, które powinno było mnie zmotywować. Gdy chciałem wyrwać wejście okazało się, że klatka jest nasączona werbeną. Nie dałem rady i nie mogłem dać. Miałem wybór: żyć z poczuciem winy, albo zginąć z przyjacielem, który zawsze chciał, aby chociaż jedno wróciło do życia. Wybrałem ucieczkę. Wyłączyłem człowieczeństwo, bo nigdy bym się nie odważył na opuszczenie Enzo… Stał się dla mnie jak brat… Takim jakim chciałem być dla Ciebie… Opuściłem siedzibę i zostawiłem Lorenzo. Zawsze wspominał, że chciałby mieć rodzinę jaką ja mam. Brata, który jest na powierzchni ziemi, żyje sobie, sam dla siebie… Że JA mam po co walczyć. To Ty, Stefan, byłeś moim światełkiem w tunelu, dla Ciebie przeżyłem. Ale w momencie, gdy wróciłem do domu, a Ty nie rzuciłeś mi się na szyję, ani nie przywitałeś ciepło, spisałem Cię na straty. Wiesz czemu? Bo mnie nie szukałeś… Przyjąłeś za pewnik, że zabijam i żyję w czystej sielance. Wtedy Cię znienawidziłem. Obiecałem sobie, że po tym wydarzeniu, na pewno i nigdy, nie dam Ci spokoju. Do końca wieczności byłbyś zależny ode mnie, tak jak ja od Augustine. Zrozumiałem wtedy sentencję: „Umiesz liczyć? Licz na siebie”.

- I od tamtej pory liczyłem tylko na siebie, na swoje serce, lub jego brak. – dokończył.

Damon-Ian-3-damon-and-elena-32690396-1280-720.jpg

..................................................
1) Jakieś pomysły?

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków